
Fot: kresy24.pl
W nocy na czwartek do Polski wleciał “niezidentyfikowany obiekt” i rozbił się na Lubelszczyźnie, niecałe 100 km od granicy z Ukrainą. Według MSZ w Kijowie, to rosyjska rakieta manewrująca Ch-101.
“W czwartek o godzinie 3:40 w polskiej przestrzeni powietrznej wykryto niezidentyfikowany obiekt. W celu jego rozpoznania i przechwycenia skierowano myśliwiec F-16. O godzinie 3:46 obiekt zanikł, a prawdopodobne miejsce jego upadku zlokalizowano w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia” – informuje polskie Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.
“W nocy rosyjska rakieta manewrująca Ch-101 uderzyła w terytorium Polski w czasie masowego rosyjskiego uderzenia rakietowego na Ukrainę, naruszając przestrzeń powietrzną NATO” – to z kolei komunikat na X szefa ukraińskiej dyplomacji, Andrija Sybihy. Według niego, Rosjanie wystrzelili w Ukrainę łącznie 74 rakiety, w tym balistyczne i setki dronów.
Polskie służby otrzymały od mieszkańców zgłoszenie o wybuchu. W miejscowości Tarnawa-Kolonia odkryto lej o średnicy około 10 metrów. Został otoczony przez polskie służby i wojsko.
Premier Donald Tusk poinformował, że w związku z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej zwołał zespół koordynacyjny z udziałem szefa MON i odpowiednich służb, które “od wielu godzin pracują na miejscu zdarzenia i przekazują systematycznie informacje o wszystkich jego okolicznościach”. Premier również tam pojechał.
Mieszkańcy Lubelszczyzny słyszeli nad ranem syreny w związku z zagrożeniem z powietrza. Nie rozesłano jednak alertów RCB, choć były one już przygotowane. MSWiA twierdzi, że nie zrobiono tego, gdyż zagrożenie zostało odwołane. Wojewoda lubelski podjął jednak decyzję o włączeniu syren.
Od granicy z Ukrainą do Tarnawy-Kolonia jest w linii prostej 92 km. Pocisk mógł manewrować i przelecieć około 100 km. To by jednak oznaczało, że leciał z prędkością 1000 km/h, czyli za szybko jak na tę rakietę, która rozwija prędkość 750-800 km/h. Albo więc leciała jednak w linii prostej, albo przebywała w naszej przestrzeni dłużej niż wspomniane w komunikacie 6 minut.
Standardowa konwencjonalna głowica bojowa rakiety Ch-101 ma masę 400–450 kg. Do ostrzału Ukrainy Rosjanie używają jednak czasem zmodyfikowanej wersji tego pocisku z mniejszym zbiornikiem paliwa, co pozwala zwiększyć masę głowicy do 800 kg. Zmniejsza to jednak zasięg z 5500 km do około 2250 km.
Rosyjskie bombowce strategiczne, np. Tu-95MS, zwykle odpalają te rakiety z bezpiecznej przestrzeni nad Morzem Kaspijskim lub z obwodu saratowskiego, czyli z odległości około 2000 km od zachodniej granicy Ukrainy.
Biorąc pod uwagę, że nad Ukrainą rakieta musiała jednak manewrować, bardziej prawdopodobny jest więc wariant głowicy standardowej. Również wybuch 800-kilogramowej głowicy zrobiłby znacznie większy lej, niż ten o średnicy 10-12 metrów. Są to jednak tylko hipotezy i należy poczekać na ostateczne ustalenia ekspertów.




Dodaj swój komentarz