
Collage / fot: Glavred / screen
Ukraiński wywiad wojskowy (HUR) sam sobie zrobił prezent z okazji święta tej formacji, przypadającego 7 września i poraził dronem rosyjski samolot wojskowy na lotnisku na Krymie. Nazwy maszyny nie podano, ale na nagraniu widzimy, że to bombowiec taktyczny Su-24 (w kodzie NATO: Fencer).
W ostatnim czasie – po zneutralizowaniu większości rosyjskiej obrony powietrznej na okupowanym półwyspie – ukraińskie drony wchodzą tam w zasadzie w cele jak w masło. Tak było i tym razem. Dron bez problemów przedarł się w nocy przez szczątkową obronę przeciwlotniczą i systemy WRE i precyzyjnie uderzył w środkową część kadłuba Suchoja.
Atak przeprowadził Departament Działań Aktywnych HUR. Zgodnie ze standardową procedurą, w pierwszym komunikacie nie podaje się zwykle stopnia zniszczenia, dopiero w kolejnym – po oszacowaniu. Tu raczej nie będzie wątpliwości – samolot został zniszczony. Takie bezpośrednie trafienie w kadłub zamienia maszynę w złom nie do naprawy.
Ten taktyczny bombowiec nie był zresztą jedynym ukraińskim celem tej nocy na Krymie. Była też seria ataków na rosyjską logistykę i infrastrukturę wojskową. Został m. in. skutecznie porażony most kolejowy nad Kanałem Północnokrymskim koło Władysławiwki, którym Rosjanie dostarczali zaopatrzenie dla krymskiego garnizonu.
Również mieszkańcy Armiańska usłyszeli potężny wybuch, a wkrótce na północy miasta zobaczyli słup ognia nad tamtejszym magazynem, na tyle duży, że było go widać nawet z satelitów. Co konkretnie tam składowano – nie wiadomo, ale paliło się porządnie.
Satelity odnotowały też pożary w rejonie co najmniej pięciu rosyjskich podstacji elektroenergetycznych na Krymie, m. in. koło lotniska Saki i Kerczu.


