
Rustamas Ljubajevas/ vsat.lrv.lt/lt
To miała być operacja przeciwko nielegalnej migracji, a przerodziła się w poważny kryzys w litewskiej straży granicznej.
Rustamas Liubajevas, od 2019 roku stojący na czele Litewskiej Państwowej Straży Granicznej, ogłosił rezygnację ze stanowiska. Jego odejście następuje w cieniu skandalu dotyczącego incydentu z migrantami, którzy mieli przedostać się przez tunel z Białorusi na Litwę.
Sprawa wywołała polityczną burzę, ponieważ pojawiły się poważne rozbieżności dotyczące tego, co właściwie wydarzyło się na granicy.
Według informacji ujawnionych przez litewskie media, 26 lipca funkcjonariusze straży granicznej odkryli wykopany tunel prowadzący spod granicy białorusko-litewskiej. Podczas próby zatrzymania migrantów z tunelu miała wyjść grupa około 20 osób. Według relacji, migranci mieli zaatakować czterech funkcjonariuszy, używając kijów i kamieni.
Jeszcze poważniejszy jest zarzut dotyczący jednego ze strażników. Według źródła cytowanego przez „Lrytas” migranci próbowali przeciągnąć funkcjonariusza na stronę białoruską. Strażnik zosta0ł ranny, a następnie skorzystał z pomocy lekarskiej i udał się na zwolnienie.
5 sierpnia sprawę nagłośniła radna rejonu Łoździeje Vilma Danauskienė. Wkrótce pojawiły się pytania, dlaczego o tak poważnym zdarzeniu nie został właściwie poinformowany litewski minister spraw wewnętrznych Martinas Kaczelinas.
Minister miał uznać, że nie otrzymał odpowiednich informacji i polecił wszczęcie dochodzenia.
Szef Litewskiej Państwowej Straży Granicznej, Rustamas Liubajevas stanowczo zaprzeczał jednak doniesieniom o ataku.
„Z całą pewnością nie doszło do żadnego ataku ze strony migrantów. Nie doszło też do przekroczenia granicy państwowej” – przekonywał szef litewskiej straży granicznej.
Tymczasem późniejsze doniesienia medialne przedstawiły znacznie poważniejszy obraz wydarzeń.
14 sierpnia „Lrytas”, powołując się na swoje źródła, napisał, że Liubajevas miał w tej sprawie mówić nieprawdę, a jeden z funkcjonariuszy rzeczywiście miał zostać zaatakowany i przeciągany w kierunku Białorusi.
Nie ma jednak informacji o zakończeniu oficjalnego śledztwa, które jednoznacznie potwierdzałoby lub obalało te doniesienia.
Właśnie w tym momencie Liubajev ogłosił swoją rezygnację.
Jego odejście natychmiast nadało sprawie nowy wymiar. Pytanie nie brzmi już tylko, co wydarzyło się pod ziemią na granicy. Coraz ważniejsze staje się również to, dlaczego informacje o incydencie wywołały tak ogromne rozbieżności na najwyższych szczeblach litewskich służb.



