
Nikoł Paszynian i Aleksander Łukaszenka. Fot: belta.by
Między Erywaniem a Mińskiem znów iskrzy. Premier Armenii Nikol Paszynian nie zapomniał Aleksandrowi Łukaszence upokarzających słów sprzed dwóch lat, że „Ormianie nikomu nie są potrzebni” poza Rosją i jej partnerami na obszarze postsowieckim.
Powtórzył to, podczas dyskusji o strategicznym kierunku Armenii – między Unią Europejską a Eurazjatycką Unią Gospodarczą – Paszynian zdecydowanie odrzucił narrację, że jego kraj jest skazany wyłącznie na współpracę z Rosją i państwami postsowieckimi.
– Jak można tak mówić o suwerennym państwie? – pytał premier Armenii, nawiązując do wypowiedzi Łukaszenki.
Paszynian podkreślił, że Armenia jest ważnym partnerem dla wielu państw, wymieniając m.in. Chiny, Stany Zjednoczone, Unię Europejską, Iran, Gruzję, Francję, Polskę, Niemcy i Wielką Brytanię.
Jak zaznaczył, Erywań podpisał w ostatnich latach szereg strategicznych porozumień z kluczowymi światowymi partnerami i nigdy wcześniej nie miał tak rozbudowanej sieci współpracy międzynarodowej.
Premier dodał również, że Rosja oczekuje od swoich sojuszników wyłączności, a Armenia nie zamierza akceptować takiego modelu relacji.
Paszynian nawiązał do wywiadu Aleksandra Łukaszenki z sierpnia 2024 roku dla rosyjskiej telewizji. Białoruski przywódca ostro skrytykował wówczas politykę Armenii i padły słowa, które odbiły się szerokim echem.
– Kto oprócz nas potrzebuje Ormian? Nikt. Jaka Francja, jaki Macron? Jutro Macrona nie będzie, a wszyscy zapomną o Armenii – mówił wtedy Łukaszenka.
Wypowiedź wywołała w Armenii falę oburzenia i doprowadziła do gwałtownego ochłodzenia relacji między Mińskiem a Erywaniem. Najnowsza odpowiedź Paszyniana pokazuje, że ten konflikt wciąż pozostaje daleki od zakończenia.




Dodaj swój komentarz