
Ukraina przeprowadziła pierwszą w historii operację lądowania robota. Kolaż UNIAN/PrtSc
To może być początek największej zmiany na polu walki od dekad. Jak opisuje Forbes, Ukraina jako pierwsza na świecie przeprowadziła bezzałogowe lądowanie z udziałem robotów bojowych. Eksperci uważają, że Kijów wyprzedził Stany Zjednoczone w praktycznym wykorzystaniu wojskowej robotyki, a przyszłe operacje mogą być prowadzone bez udziału żołnierzy.
Wojna na Ukrainie wkracza w zupełnie nową erę. Jak podkreśla Forbes, ukraińska armia z powodzeniem wykorzystuje systemy robotyczne w sposób, który jeszcze niedawno pozostawał jedynie koncepcją w największych armiach świata. Chodzi o współpracę dronów powietrznych, robotów lądowych i bezzałogowych łodzi w jednej skoordynowanej operacji.
Przełomowym wydarzeniem było pierwsze w historii całkowicie bezzałogowe lądowanie na Mierzei Kinburn. Niedawno robot-łódź przetransportował bezzałogowy pojazd lądowy na gąsienicach (BNP) podczas pierwszej w historii bezzałogowej operacji desantowej na mierzeję Kinburn. Robot był zdalnie sterowany za pomocą wieżyczki z karabinem maszynowym. Przypuszcza się, że była to misja rozpoznawcza mająca na celu wyparcie „resztek” rosyjskich wojsk z tego obszaru.
Magazyn zwraca uwagę, że Stany Zjednoczone od trzech dekad eksperymentowały z tzw. metodą „kangura” (marsupial), czyli transportowaniem mniejszych dronów przez większe platformy. Projekty Pentagonu nigdy jednak nie wyszły poza etap demonstracji technologicznych.
Tymczasem Ukraina wdrożyła tę koncepcję na prawdziwym polu walki. Większe drony transportują mniejsze maszyny FPV, roboty naziemne przewożą i wystrzeliwują kolejne bezzałogowce, a morskie drony pełnią rolę mobilnych lotniskowców dla dronów uderzeniowych i przechwytujących.
Zdaniem Forbesa właśnie takie połączenie różnych systemów bezzałogowych otwiera możliwości, które jeszcze kilka lat temu wydawały się futurystyczną wizją.
Ukraińskie bezzałogowe pojazdy naziemne są już wykorzystywane zarówno podczas działań obronnych, jak i ofensywnych. Często wspierają piechotę, ale coraz częściej wykonują misje całkowicie samodzielnie, ograniczając ryzyko dla żołnierzy.
Eksperci wskazują, że to dopiero początek robotyzacji armii. Ukraina testuje już ciężkie drony logistyczne zdolne do transportowania ładunków ważących ponad 90 kilogramów, przewożenia większych robotów bojowych, a nawet ewakuacji rannych z pola walki.
Jak zauważa Forbes, Stany Zjednoczone dysponują ogromnymi budżetami i zaawansowanymi technologiami, ale przez lata brakowało determinacji do ich szybkiego wdrażania. W efekcie wiele projektów trafiało na półki laboratoriów, zamiast na pole walki.
Ukraina nie miała wyjścia. W warunkach wojny stworzyła tanie, praktyczne i skuteczne systemy, które niemal natychmiast trafiają do użycia bojowego. Według gazety, właśnie dlatego Kijów zdołał wyprzedzić światowych liderów w praktycznej robotyzacji armii.
Forbes zwraca uwagę, że doświadczenia z Ukrainy mogą całkowicie zmienić sposób prowadzenia przyszłych wojen.



