
AI
Zastępca szefa wywiadu wojskowego Ukrainy generał Wadim Skibicki nie ma wątpliwości, że po masowej, jesiennej mobilizacji Rosja będzie mogła utworzyć grupę uderzeniową i podjąć próbę nowego ataku na obwody kijowski i czernihowski już zimą, w tym natarcia z terytorium Białorusi.
Tymczasem Ukraiński ekspert wojskowy Aleksiej Hetman twierdzi w rozmowie z portalem charter97.org, że znacznie bardziej prawdopodobny jest scenariusz uderzenia z obwodu briańskiego.
Hetman przekonuje, że Moskwa od co najmniej pół roku przygotowuje kilka wariantów operacji na północy. Cztery zakładają atak z obwodu briańskiego, a jeden – wykorzystanie terytorium Białorusi.
Ekspert przypomina, że Rosja planowała w tym roku utworzenie dziewięciu nowych dywizji, udało się sformować pięć. Kończone ma być także formowanie siedmiu nowych batalionów. Część tych sił może zostać skierowana na północ.
Ale do przeprowadzenia poważnej operacji Rosjanie musieliby zgromadzić tam co najmniej 50–70 tys. żołnierzy. Według Hetmana Moskwa może również przerzucić w ten rejon jednostki wojsk powietrznodesantowych i piechoty morskiej.
Znacznie ostrożniej ekspert ocenia możliwość wykorzystania przez Rosję Białorusi. Jego zdaniem Łukaszenka konsekwentnie będzie próbował uniknąć bezpośredniego wysłania białoruskiej armii do walki.
Problemem jest także łatwość wykrycia rosyjskich przygotowań w RB. Dziesiątek tysięcy żołnierzy nie da się wszak ukryć. Ich obecność będzie widoczna z satelity oraz systemów rozpoznania.
Inaczej wygląda kwestia infrastruktury. Koszary, magazyny, zaplecze dla sprzętu i przygotowane miejsca dla wojska mogą zostać stworzone wcześniej, a później wykorzystane przez rosyjskie jednostki.
Nowa białoruska brygada desantowo-szturmowa rozmieszczana w rejonie Homla sama w sobie nie stanowi jednak siły zdolnej do przeprowadzenia dużej ofensywy. Hetman szacuje jej liczebność na około 1–2 tys. ludzi.
Jeszcze mocniej brzmią słowa dotyczące ewentualnego wykorzystania Białorusi przez rosyjskie wojska. Hetman przypomniał, że dowódca Sił Systemów Bezzałogowych Ukrainy Robert „Madziar” Browdi wspomniał o „500 celach” na terytorium Białorusi.
Według ukraińskiego eksperta takie cele mogłyby zostać zniszczone bardzo szybko.
„Te 500 celów możemy zniszczyć maksymalnie w ciągu tygodnia” – stwierdził Hetman.
Jego zdaniem białoruska obrona powietrzna może mieć poważne problemy z powstrzymaniem ukraińskich dronów i rakiet. Odległość od północnych granic Ukrainy do potencjalnych celów na Białorusi jest bowiem znacznie mniejsza niż do obiektów w głębi Rosji.
Znacznie bardziej realny ma być wariant z obwodu briańskiego. Rosjanie mogliby w ten sposób próbować zmusić Ukrainę do przerzucenia dodatkowych sił na północ i rozciągnięcia linii obrony.
Hetman podkreśla jednak, że mówimy o perspektywie kilku miesięcy, a wojna zmienia się niezwykle szybko. Jeszcze niedawno kluczową rolę przypisywano artylerii i czołgom. Dziś znaczenie mają przede wszystkim drony i systemy robotyczne.



