
Władimir Putin wierzy i przekonuje innych, że Rosjanie z entuzjazmem wspierają jego wojnę z Ukrainą i nawet się zamartwiają, co jeśli się zakończy, a oni stracą cel w życiu. Rzeczywistość jest jest jednak zupełnie odwrotna.
Mit „silnego przywódcy” się rozpada, a coraz więcej Rosjan dostrzega w Putinie nie wybawcę, lecz człowieka odpowiedzialnego za katastrofę kraju.
28 lipca, podczas odprawy w rosyjskiej Marynarce Wojennej, Władimir Putin opowiadał o spotkaniach z ludźmi w różnych zakątkach kraju, wspierającymi armię na zapleczu. Twierdził, że spotyka kobiety wyplatające siatki maskujące, dzieci robiące rękawiczki oraz wolontariuszy, którzy – jak mówił – z niepokojem pytają go, co się stanie z ich działalnością po zakończeniu tzw. „specjalnej operacji wojskowej”.
Według Putina Rosjanie są tak zaangażowani w wysiłek wojenny, że obawiają się utraty poczucia misji, gdy wojna się skończy.
Słowa te wywołały ostrą reakcję, w tym znanego rosyjskiego dziennikarza i dokumentalisty Andrieja Łoszaka.
„Wszyscy już wyją z przerażenia, a on dobrze się bawi” – napisał, odnosząc się do wypowiedzi rosyjskiego przywódcy.
Zdaniem Łoszaka Rosję czeka bolesne przebudzenie. Uważa on, że z czasem coraz więcej obywateli zrozumie, komu powierzyło swoje życie i przyszłość, zamieniając wolność na iluzję stabilności.
Publicysta twierdzi, że proces rozkładu systemu Putina wyraźnie przyspiesza. Według niego wojna, zamiast umacniać władzę Kremla, stopniowo odbiera Putinowi aurę niezwyciężonego przywódcy.
Szczególną rolę przypisuje ukraińskiej armii. Jak podkreśla, skuteczne ataki dronów i działania Sił Zbrojnych Ukrainy przyspieszają proces utraty zaufania do Kremla znacznie bardziej niż wieloletnia działalność rosyjskiej opozycji.
Najmocniejsze słowa Łoszak kieruje jednak bezpośrednio pod adresem Putina.
– Coraz więcej rozczarowanych Rosjan widzi w nim już nie majestatycznego „zbieracza ziem rosyjskich”, ale starego, złośliwego i niekompetentnego pasożyta, który od dziesięcioleci wysysa z kraju siły i życie jego obywateli – ocenia.
Według dokumentalisty nawet najbardziej zagorzali zwolennicy wojny zaczynają zmieniać narrację. Zwraca uwagę, że część rosyjskich nacjonalistów określanych jako „Zetnicy” coraz częściej mówi o wojnie jako o ogromnej ofierze, a nie triumfalnym marszu ku zwycięstwu.
Łoszak porównuje możliwe przyszłe rozczarowanie Rosjan do nastrojów panujących w Niemczech po upadku III Rzeszy. Jego zdaniem wielu obywateli nie będzie skłonnych do refleksji nad własną odpowiedzialnością, lecz skieruje gniew przeciwko człowiekowi, który – jak pisze – obiecywał wielkość, a doprowadził kraj do zniszczenia i izolacji.
Na zakończenie przyznaje, że marzy o chwili, gdy zakończy się – jak określa – „koszmarna zbiorowa halucynacja”, która od lat utrzymuje Rosję pod rządami obecnego systemu.



