
Podporucznik Władysław Polski otrzymał tytuł Bohatera Ukrainy za uratowanie dwóch rannych towarzyszy broni pod ostrzałem wroga. Zaryzykował życie i wyciągnął ich sprzed nosa okupantów w obwodzie charkowskim cywilnym samochodem.
„Podpisałem dekret nadający tytuł Bohatera Ukrainy podporucznikowi Władysławowi Polskiemu za szybką i odważną reakcję w sytuacji bojowej i uratowanie życia naszym żołnierzom” – poinformował prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
Prezydent dodał również, że 15 sierpnia bojownicy zostali ranni podczas wykonywania zadania. Początkowo próbowano ich ewakuować robotem naziemnym, ale rosyjskie wojsko uderzyło w sprzęt. Aby ratować życie swoich towarzyszy, Władysław Polski natychmiast dotarł pickupem w rejon ataku wrogich dronów i zabrał rannych.
„Niezwykła historia, wielka odwaga, przykład działań dowódcy, godny naśladowania. Musimy dbać o ludzi. Dziękuję, Władysławie” – dodał Wołodymyr Zełenski.
Przypomnijmy, dowódca kompanii 475. samodzielnego pułku szturmowego Władysław Polski, pseudonim „Ticzer”, opowiedział portalowi TSN o szczegółach akcji ratunkowej swoich towarzyszy broni w obwodzie charkowskim. Dwóch szturmowców pomyślnie ukończyło misję, ale w drodze powrotnej zostali poważnie ranni w wyniku ataku wrogich dronów. Żołnierze ukryli się i czekali na ratunek.
Ponieważ nie pozostała żadna bezpieczna droga ewakuacji, po rannych wysłano naziemną platformę robotyczną. Jednak okupanci namierzyli bezzałogowy kompleks i przeprowadzili w jego kierunku bezpośrednie uderzenie dronem FPV.
W wyniku ataku żołnierze zostali całkowicie unieruchomieni na otwartym terenie, pod ostrzałem wrogich dronów.
„Kiedy drony już nad nimi latały i obserwowaliśmy sytuację, widzieliśmy, że chłopcy wciąż żyją, ale znajdowali się w bardzo niebezpiecznym miejscu – na drodze, przy polu, gdzie absolutnie nie było się gdzie schować. Istniała szansa, że można ich uratować. To był kluczowy moment, kiedy podjąłem decyzję, choć szanse były niewielkie” – wspomina dowódca 1. kompanii szturmowej 2. batalionu szturmowego 475. Samodzielnego Pułku Szturmowego Władysław Polski („Ticzer”).
Zdając sobie sprawę, że każda sekunda jest na wagę złota, Władysław wsiadł za kierownicę cywilnego pickupa i pomknął ratować swoich rannych towarzyszy.
Mimo groźby ponownego ostrzału, ryzykując własne życie, oficerowi udało się w ciągu kilku minut wrzucić rannych na tył samochodu i zawieźć ich do lekarzy.
„Starałem się zrobić to jak najszybciej, łamiąc wszelkie zasady, ale efekt był tego wart” – podkreśla Polski.
Obaj uratowani bojownicy przebywają obecnie na oddziale intensywnej terapii pod całodobową opieką medyczną. Ich stan określa się jako poważny, ale stabilny.



