
Samolot wielozadaniowy F-16
Fot. shutterstock
W nocy z 29-na 30 lipca aż 20 rosyjskich rakiet zmierzało w kierunku Polski, a jedna z nich była obserwowana przez ukraińskiego pilota niemal do polskiej przestrzeni powietrznej. Zmienił kurs 20 sekund przed potencjalnym przekroczeniem przestrzeni powietrznej.
Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk powiedział, że potwierdził w TVN24, że podczas rosyjskiego ataku na Ukrainę wczorajszej nocy, około 20 pocisków kierowało się w stronę granicy z Polską, a jeden z nich – ten, który spadł w województwie lubelskim – był śledzony przez ukraińskiego pilota aż do granicy państwa.
„Mówiliśmy łącznie o około 70 rakietach, z czego o 3.00 w nocy 20 rakiet leciało w kierunku Polski” – powiedział Tomczyk. Wyjaśnił, że pozostałe rakiety zostały zestrzelone przez Ukrainę nad jej terytorium.
Ukraiński pilot zmienił kurs 20 sekund przed potencjalnym wejściem w polską przestrzeń powietrzną, by uniknąć zestrzelenia przez polskie myśliwce F-16 – powiedział wiceszef MON.
„Wojsko Polskie od samego początku monitorowało cały przebieg wydarzeń – wszystko, co działo się na Ukrainie” – powiedział Tomczyk. „I właśnie takie zadanie stanęło przed wojskiem, pilotami i tymi, którzy sterowali tymi pociskami”.
Potwierdził typ rosyjskiego pocisku – pocisk manewrujący Ch-101, zdolny do przenoszenia głowicy nuklearnej. Eksplodował po zderzeniu z ziemią.




Dodaj swój komentarz