
Fot / screen / smartik.ru, Facebook
Największy skład rosyjskiej sieci handlowej Wildberries w Koledino pod Moskwą zamienił się w jeden wielki słup ognia po uderzeniu ukraińskich dronów FP-1. Drugim celem był podmoskiewski hub Północne Domodiedowo.
Rosyjski obwód moskiewski zaatakowały 16 sierpnia setki bezzałogowców, a kilka z nich uderzyło właśnie w kolejny już skład Wildberries o powierzchni 250 tys. m kw. w Koledino. Produkująca drony FP-1 ukraińska firma zbrojeniowa Fire Point pokazała nagranie z tego ataku.
Widać na nim potężny pożar. Kierownictwo Wildberries potwierdza, że skład został trafiony. Sądząc z nagrania, zostanie tam tylko wielkie pogorzelisko, podobnie jak po nalotach na ponad 20 innych największych hubów logistycznych tej głównej rosyjskiej sieci handlowej, które Ukraina rozpoczęła 18 lipca.
Rosyjska firma, która realizowała także dostawy dla wojska, jest już na pół bankrutem, po tym jak poniosła straty liczone w miliardy dolarów. Prawie wszystkie jej duże składy poszły z dymem wraz z towarami.
Pozostały tylko mniejsze, które nie są w stanie szybko obsługiwać zamówień, a konieczność przeorganizowania handlu komplikuje dostawy i znacznie podwyższa ceny dostaw.
W ogniu stanął także duży magazyn handlowy Północne Domodiedowo na przedmieściach Moskwy. Konstrukcja częściowo się zawaliła. Rosyjski kanał Agentstwo na Telegramie podaje, że dymy z tych pożarów było widać z kosmosu na zdjęciach satelitarnych NASA.



