Od internetu, telefonów i prądu jesteśmy uzależnieni znacznie bardziej niż nam się wydaje. Sprawdź, co cię czeka, jeśli ich zabraknie. Popatrz na Krym…
W związku z blokadą energetyczną Krymu w wielu regionach półwyspu nie ma nie tylko światła, ale również jakiejkolwiek, a nie tylko gorącej wody.
W centrach dystrybucji wrzątku kolejki ustawiają się dniem i nocą. Jest rozdawany w pobliżu rozstawionych na ulicach koksowników, gdzie niekiedy można naładować telefon, a czasem nawet uzyskać połączenie. Latarki, baterie i świece w sklepach wszystkie wyprzedano, nie ma też drewna opałowego.
Sytuacja staje się coraz bardziej groźna i coraz bardziej przypomina katastrofę technologiczną. Generatory, które rosyjskie władze przerzucają na Krym są w stanie pokryć 35-40 proc. zapotrzebowania na prąd, ale zapasy paliwa starczą najwyżej na 30 dni, a benzyna na stacjach skończy się za 10-12 dni.
Niewykluczone, że Rosja będzie zmuszona rozpocząć dostawy ropy tankowcami przez terminal w Teodozji, gdyż lądem przez Ukrainę jest to niemożliwe z powodu blokady.
Kresy24.pl

