Rosja chowa generałów po cichu
Kilka dni po krwawej eksplozji w restauracji Balzi Rossi, gdzie zginęło pięć osób, w stolicy Rosji odbył się pogrzeb generała. Uroczystość przebiegała w atmosferze wyjątkowej tajemnicy, przy zachowaniu wyjątkowych środków bezpieczeństwa.
Według nieoficjalnych doniesień zmarły był jednym z uczestników tragicznej eksplozji w prestiżowej restauracji Balzi Rossi, do której doszło 1 sierpnia. Rosyjskie służby miały otoczyć cmentarz szczelnym kordonem bezpieczeństwa, co tylko podsyciło spekulacje dotyczące tożsamości zmarłego i okoliczności jego śmierci.
Informacje o tajnym pochówku przekazał kanał Telegram Czeka-OGPU. Według tych doniesień ceremonia odbyła się na moskiewskim Cmentarzu Trojekurowskim, gdzie od wczesnych godzin porannych obowiązywały nadzwyczajne środki bezpieczeństwa.
Na miejscu pojawili się funkcjonariusze Federalnej Służby Bezpieczeństwa (FSB), a także kilka autobusów z żołnierzami Rosgwardii. Wjazd na teren nekropolii został ograniczony. Samochody kontrolowali policjanci oraz funkcjonariusze po cywilnemu, natomiast odwiedzający przechodzili przez bramki wykrywające metal.
Świadkowie twierdzą, że konduktowi towarzyszyła kompania honorowa z flagą Rosyjskich Sił Powietrzno-Kosmicznych. Jednocześnie przy samym grobie ustawiono flagę Wojsk Lądowych, co wywołało kolejne pytania o wojskową przynależność zmarłego.
Według relacji pochowano „stosunkowo młodego” generała dywizji. Podczas ceremonii miały pojawić się sugestie, że był on bliskim znajomym dowódcy Rosyjskich Sił Powietrzno-Kosmicznych, generała Aleksandra Czajki, i uczestniczył w przyjęciu z okazji jego 55. urodzin w restauracji Balzi Rossi.
Do wybuchu w ekskluzywnej restauracji Balzi Rossi doszło wieczorem 1 sierpnia. Początkowo rosyjskie media informowały o możliwym wycieku gazu. Kilka godzin później Narodowy Komitet Antyterrorystyczny Rosji zmienił jednak wersję wydarzeń, oświadczając, że eksplodował ładunek wybuchowy, który kobieta próbowała wnieść do lokalu pod pozorem prezentu.
Według oficjalnych danych zginęło pięć osób, a co najmniej dziewiętnaście zostało rannych.
Nieoficjalne źródła wskazują, że rzeczywistym celem zamachu mógł być generał Aleksander Czajko. Ukraińskie władze oskarżają go o udział w zbrodniach wojennych popełnionych podczas okupacji Buczy.
Los samego Czajki pozostaje niejasny. Rosyjskie władze nie przekazały oficjalnych informacji na temat jego stanu zdrowia ani miejsca pobytu. Wiadomo natomiast, że w eksplozji zginął jego zięć Danił Peradry, a 25-letnia córka generała, Maria Czajko, według nieoficjalnych doniesień mogła odnieść obrażenia.



