
Ilustracja: AI
Trudno kochać kogoś, kto od kilkuset lat siedzi ci ciężką d… na piersi i dziwi się, że protestujesz.
Rzecznik prasowy Kremla, Dmitrij Pieskow poskarżył się rosyjskim mediom, że niektóre kraje, a szczególnie Polska i Bałtowie “od wieków wykazują wobec Rosji deficyt przyjaznych uczuć”.
“Ot weźmy choćby Polskę. Faktycznie mamy z nią problem. I z krajami bałtyckimi też mamy problem. Nie wiadomo dlaczego oni się nas zawsze boją i nas demonizują. Każdy, kto dochodzi tam do władzy, natychmiast zaczyna nienawidzić Rosję i Rosjan. Taki stosunek do nas to duży błąd” – ostrzegł Pieskow.
Taki spragniony miłości? Problem polega na tym, Pieskow, że Rosja i twój pryncypał, zresztą jak i wszyscy jego poprzednicy, ma nam do zaoferowania tylko jeden rodzaj “miłości” – sado-maso. A nam to tak jakby nie pasuje. Może dla was brutalny gwałt to taka “szorstka miłość”, a nas takie “stosunki polsko – rosyjskie” nie kręcą.
Ale dwie rzeczy sprostujmy: po pierwsze ten brak przyjaznych uczuć do Rosji wcale nie objawia się u nas tylko u rządzących. Można wręcz rzec, że akurat u rządzących czasami najmniej.
O wiele bardziej u tych, których dziadków i ojców masowo wymordowaliście lub zamęczyliście w katowniach i syberyjskich łagrach. I u tych, którzy pamiętają jak kilkadziesiąt lat żyliśmy pod waszym brudnym sowieckim butem, o zaborach i kolejnych najazdach w 1920 i 1939 nie wspominając.
A po drugie – to też nie tak, że nikt was nie kochał. Ot choćby taki król Stanisław August Poniatowski, albo jego bardziej hardcorowa wersja – Bolesław Bierut. Obaj was bardzo kochali, tyle że dla obu ta miłość marnie się skończyła. Pierwszy stracił kraj i koronę, a drugi życie po tym jak w Moskwie “zaszkodziło mu ciasteczko z Kremlem”.
Zobacz także: Kremlowskie media puściły farbę! Teraz w panice to usuwają
KAS


