
Collage / media społecznościowe
Władimir Putin podpisał dekret numer 604 pozwalający państwu przejąć dowolny prywatny obiekt, który władze uznają za “infrastrukturę krytyczną”. To początek powszechnej nacjonalizacji i ponownego podziału prywatnego majątku w Rosji – twierdzą publicyści.
Dekret obejmuje wszystkie kluczowe i mniej kluczowe dziedziny gospodarki i infrastruktury – zakłady przemysłowe, paliwowo-energetyczne, elektrownie, transport, rurociągi, gazociągi i wodociągi, magistrale ciepłownicze, magazyny handlowe, centra logistyczne, sklepy, drogi, lotniska, obiekty łączności, wieże przekaźnikowe. W zasadzie nie podlegają mu chyba tylko gospodarstwa rolne.
Wystarczy, że władze uznają, iż dany obiekt “nie jest wystarczająco chroniony przez prywatnego właściciela” i natychmiast przejdzie to pod “czasowy zarząd” państwowej agencji Rosimuszczestwo, czyli Skarbu Państwa. Dekret nie precyzuje, na podstawie jakich kryteriów władze będą to oceniać, wystarczy ich arbitralna decyzja. Nie podano też na jak długo państwo przejmie te obiekty.
Ponadto jeśli komisarz zarządzający danym zakładem w imieniu państwa uzna na przykład, że trzeba tam zainstalować systemy anty-dronowe, albo jakiekolwiek inne zabezpieczenia, dotychczasowy prywatny właściciel będzie musiał za to zapłacić z własnej kieszeni. Również komisarz będzie decydować o inwestycjach, podziale zysku itd. Może też wystawić majątek na sprzedaż.
Przypomina to regulacje obowiązujące w stanie wojennym. Tyle, że przecież stan wojenny – zgodnie z Konstytucją – nie został dotychczas w Rosji ogłoszony, a ponadto nawet w takim przypadku nie ma tam mowy o żadnym “zarządzie komisarycznym”.
“I co, właściciele dużych zakładów i małych fabryczek, piekarń i warsztatów rzemieślniczych? Kupiliście już sobie systemy S-300/400, Tor i działka przeciwlotnicze Sziłka? Nie? To czeka was przykra niespodzianka. Wasz pomylony führer teraz wam to zabierze i odda komisarzom” – pisze rosyjski publicysta emigracyjny, Aleksandr Niewzorow.
Według niego, zgodnie z tym dekretem państwo będzie teraz mogło odebrać dowolną własność – cały koncern i zwykły sklep. I nie ma od tego żadnego odwołania.
“To faktycznie ponowny podział własności w Rosji. I już wkrótce popłyną rzeki łez tych, którzy jeszcze naiwnie wierzyli w świętość prawa własności w Rosji. Nie trzeba nawet ogłaszać żadnej oficjalnej de-prywatyzacji. Po prostu są naloty i to jedyny powód” – zauważa publicysta.
“Kreml rozpoczyna totalną grabież w majestacie prawa. Znudziło mu się żebrać o miliardy u swoich opasłych oligarchów. Po prostu je zabierze bez pytania. Ale coś za coś: pokaźnie wzrośnie grono wpływowych ludzi, którzy nienawidzą reżimu nienawiścią śmiertelną” – przewiduje Niewzorow.



