
Fot: MSZ Rumunii
Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rumunii wezwało ambasadora Rosji i zażądało opuszczenia kraju przez rosyjskiego dyplomatę w ramach retorsji za wlatywanie rosyjskich dronów w przestrzeń powietrzną tego kraju. Jednocześnie rumuński ambasador w Moskwie został odwołany do kraju “na konsultacje”.
W ciągu trzech dni (24-26 lipca) obrona powietrzna Rumunii zestrzeliła aż trzy rosyjskie drony, które wtargnęły nad rumuńskie terytorium. Wezwanemu ambasadorowi pokazano szczątki strąconego Shaheda.
Został on zestrzelony 12 kilometrów od Suliny nad Morzem Czarnym, blisko granicy z Ukrainą. Wcześniej dron został strącony w sobotę koło Sfantu Gheorghe w środkowej Rumunii, a w piątek koło miasta Padina na wschodzie.
“Strona rumuńska wyraziła stanowczy protest przeciwko tym bezprawnym i nieodpowiedzialnym działaniom. Jest absolutnie niedopuszczalne i nie do zaakceptowania, aby Rosja nadal naruszała przestrzeń powietrzną Rumunii, która jest jednocześnie przestrzenią powietrzną NATO i Unii Europejskiej” – oświadczyło rumuńskie MSZ.
W związku z tym ambasador Rosji został powiadomiony, że jeden z pracowników rosyjskiej ambasady w Bukareszcie został uznany za persona non grata. Musi opuścić Rumunię w ciągu pięciu dni. Z kolei z Moskwy został wezwany “na konsultacje” rumuński ambasador Cristian Istrate.
Strącenie trzech rosyjskich dronów kosztowało armię rumuńską 1,5 mln euro. Każdy pocisk AIM-9X wystrzelony z F-16 kosztuje 400 tys. USD, do tego dochodzi koszt godzinnego wylotu i serwisu technicznego.
Podobnie jak po słynnym “nalocie” rosyjskich Shahedów na Polskę we wrześniu 2025 roku, gdzie koszt ich strącania był również wysoki, w Rumunii rozgorzała obecnie dyskusja jak zorganizować obronę powietrzną, by tyle to nie kosztowało. Portal gigi24.ro zauważa, że jeśli takie zdarzenia będą się powtarzać równie często, to budżet Ministerstwa Obrony tego “nie udźwignie”.
Od początku wojny drony Kremla pojawiły się w Rumunii aż 33 razy i znaleziono szczątki około 50 maszyn. Najpoważniejszy incydent miał miejsce 29 maja, gdy rosyjski dron uderzył w blok. Ranne zostały 2 osoby, w tym 14-letnia dziewczynka, a około 70 trzeba było ewakuować.
Wcześniej jednak przepisy nie pozwalały bezpośrednio strącać dronów nad Rumunią. Teraz pozwalają, ale pojawił się problem finansowy. Jedni optują teraz za użyciem śmigłowców z bronią maszynową, inni – za systemami anty-dronowymi. Pierwsze dwa takie systemy pojawią się jednak dopiero w przyszłym roku – jeden we współpracy z Ukrainą, drugi – z Izraelem.
Wydalanie rosyjskich dyplomatów i odwoływanie własnych z Moskwy to pewnie “tańsza opcja” prewencyjna. Pod warunkiem, że zrobi to na Rosjanach jakiekolwiek wrażenie.




Dodaj swój komentarz