
Byłe więźniarki polityczne Maria Kolesnikowa i Natalia Dulina. Kolaż na podst. zerkalo.io/svaboda.org
„Rozmawiać czy naciskać?” – ten spór dzieli dziś białoruską opozycję. Czy dla uwolnienia więźniów politycznych warto prowadzić negocjacje z brutalnym reżimem Łukaszenki, czy też każda ugoda z Mińskiem daje dyktatorowi polityczne zwycięstwo.
Byłe białoruskie więźniarki polityczne Maria Kalesnikowa i Natalia Dulina publicznie starły się o strategię wobec reżimu Aleksandra Łukaszenki. Obie chcą wolności dla represjonowanych, ale różnią się w ocenie tego, czy należy prowadzić dialog z Mińskiem i iść na ustępstwa wobec władz.
Spór wybuchł po wystąpieniu Marii Kolesnikawej podczas otwarcia Festiwalu w Salzburgu. Białoruska opozycjonistka zaapelowała o prowadzenie z reżimem „czysto pragmatycznej komunikacji z jasno określonymi celami”. Jednym z najważniejszych – jej zdaniem – powinno być jak najszybsze uwolnienie ludzi skazanych z powodów politycznych.
Kolesnikowa zwróciła również uwagę na konieczność ułatwienia Białorusinom kontaktów z Europą. Jej zdaniem ograniczanie możliwości wyjazdu na Zachód sprawia, że część osób zamiast do Unii Europejskiej kieruje się do Rosji.
„Jeżeli ludzie nie mogą pojechać do Europy, jadą do Rosji” – podkreśliła.
Z inną perspektywą wystąpiła Natalia Dulina, do czasu uwięzienia docent na Uniwersytecie Lingwistycznym w Mińsku, teraz 62 – latka skazana jest na emigracyjną tułaczkę. Nie kwestionowała potrzeby ratowania osób przetrzymywanych przez reżim, ale ostrzegła przed konsekwencjami ustępstw wobec Łukaszenki.
„Oczywiście trzeba ratować ludzi. Ale ratować trzeba nie tylko tych, którzy siedzą w koloniach. Trzeba ratować wszystkich, którzy siedzą w więzieniu o nazwie Białoruś” – napisała.
Dulina zwróciła uwagę, że większość byłych więźniów politycznych po wyjściu na wolność nadal pozostaje pod presją władz. Ci, którzy nie zostali wywiezieni przymusowo z kraju mają problemy ze znalezieniem pracy, zwykłym otwarciem konta bankowego czy korzystaniem z podstawowych usług, a wielu z nich ma unieważniane paszporty, bez których nie mogą wyjechać, by poszukać lepszego życia gdzie indziej. Jednym słowem po zwolnieniu z więzień i kolonii karnych machina represji nie przestaje na nich oddziaływać.
Jej zdaniem uwolnienie więźniów w zamian za ustępstwa wobec reżimu może prowadzić do sytuacji, w której władze pokazują łaskę, jednocześnie nadal ograniczając życie tych osób.
„Czy nie wydaje wam się, że idąc na ustępstwa – bo inaczej nie dogadacie się z Łukaszenką, żeby wypuścił ludzi – odbieracie wartość ich czynom, ich wyborom, ich ofierze?” – zapytała Dulina.
Była więźniarka przypomniała także stanowisko laureata Pokojowej Nagrody Nobla Alesia Bialackiego, który mimo własnych doświadczeń represji opowiada się za zaostrzeniem presji i sankcji wobec reżimu.
Spór Kolesnikowej i Duliny pokazuje głęboki podział w białoruskiej opozycji: między zwolennikami pragmatycznych negocjacji, które mogą szybko przynieść wolność części więźniów, a tymi, którzy obawiają się, że rozmowy z Łukaszenką bez realnych zmian osłabią walkę o demokratyczną przyszłość Białorusi.



Dodaj swój komentarz