
Screen / Charter97
To była imitacja uderzenia nuklearnego.
Uderzając rakietą balistyczną Oresznik w obwód lwowski, Rosja faktycznie przeprowadziła imitację uderzenia jądrowego tuż przy granicy z państwem NATO, choć użyła głowicy konwencjonalnej – ocenia ukraiński ekspert systemów powietrznych, Anatol Chrapczynski, którego cytuje 24 Kanał.
Oprócz zadania Ukraińcom strat, Rosji chodziło oczywiście o zastraszenie Europy tą rakietą średniego zasięgu. “Chodzi o efekt psychologiczny. To sygnał Putina do Europejczyków: dziś Lwów, a jutro może być Warszawa”. Obrona przed tym pociskiem jest jednak możliwa, choć są pewne niuanse – zastrzega analityk.
Według niego, amerykański system THAAD i izraelski Arrow są w stanie strącać te balistyczne rakiety. “Ale trzeba to zrobić kiedy one jeszcze są w kosmosie. Zanim rozdzielą się na mniejsze sub-głowice” – wyjaśnia Chrapczynski.
Problem Europy polega jednak na tym, że nie ma całościowego systemu obrony przeciwrakietowej. Niemcy kupiły jeden taki system, dwa są w Polsce i jeden w Rumunii – zauważa ekspert.
Przypomnijmy, że wcześniej Rosja rozmieściła pocisk Oresznik m. in. na Białorusi.
Czytaj: Zełenski ujawnił lokalizację wymierzonej w Polskę super-broni! i “Oresznik” w gotowości na Białorusi. System zdolny do ataku jądrowego wchodzi do gry (WIDEO).
Zobacz także: Błysk, huk i kompletna ciemność! Czarno to widzą…
KAS



