
Fot. Kursiw Media
Ministerstwo Obrony w Moskwie ogłosiło, że ćwiczenie w zakresie przygotowania i użycia “niestrategicznej broni jądrowej” odbędzie się w najbliższym czasie.
Ma to być odpowiedź na “prowokacyjne oświadczenia i groźby pod adresem Rosji ze strony zachodnich polityków, w celu zapewnienia obrony integralności terytorialnej i suwerenności państwa rosyjskiego”.
Będą ćwiczyć pododdziały rakietowe i lotnictwo Południowego Okręgu Wojskowego oraz Marynarka Wojenna. Nie wspomniano nic o udziale w ćwiczeniach komponentów rosyjskiej broni jądrowej rozmieszczonej na Białorusi.
Kreml nie wyjaśnia też, o które “zachodnie groźby” chodzi. Być może Putin ma na myśli wypowiedzi Emmanuela Macrona dotyczące wysłania zachodnich wojsk na Ukrainę, oświadczenie szefa brytyjskiego MSZ Davida Camerona o możliwości ukraińskich uderzeń na terytorium Rosji lub sugestie lidera Demokratów w Izbie Reprezentantów USA Hakeema Jeffriesa w sprawie bezpośredniego zaangażowania wojsk USA po stronie ukraińskiej.
Zgodnie z własną doktryną wojskową, Rosja może użyć jako pierwsza broni jądrowej “w przypadku zagrożenia istnienia państwa”, przy czym traktuje ona jako własne terytorium także okupowane tereny Ukrainy. O tym, czy takie “zagrożenie” jest, czy go nie ma decyduje wyłącznie Putin. W marcu CNN i New York Times pisały, że amerykańska administracja liczy się z możliwością rosyjskiego uderzenia jądrowego na Ukrainę.
Rosja od dawna nie prowadziła dużych ćwiczeń użycia taktycznej broni jądrowej, choć pojawiała się ona, oczywiście, w prowadzonych przez nią grach wojennych. Natomiast rosyjskie strategiczne siły jądrowe są w zasadzie nieustannie w stanie podwyższonej gotowości bojowej od lutego 2022.
MAB



