
Premier Węgier Viktor Orbán ogłosił wprowadzenie w kraju stanu wyjątkowego/ Fot: printscreen/YouTube
Premier Węgier Viktor Orban uważa, że kwestia tego, czy wolno wysłać na Ukrainę wojska pokojowe, staje się coraz bardziej zasadna.
„Jesteśmy blisko punktu, w którym stało się uprawnione i przyjęte w rozmowach europejskich przywódców, czy kraje członkowskie UE mogą wysłać jakąś formę wojsk typu pokojowego, czy lepiej tego nie robić. Jesteśmy blisko tej wcześniej nieprzekraczalnej granicy” – powiedział.
Jak dodaje węgierski premier, liczba krajów, które stanęły po stronie pokoju zamiast wojny, nie wzrosła. Zdaniem Orbana, niby „narody Europy poszły w kierunku zawieszenia broni i rozmów pokojowych”, ale „nie dotarło to do przywódców”.
„Nie ma wątpliwości, że wojna staje się coraz bardziej krwawa i brutalna, a liczba ofiar po obu stronach przekracza sto tysięcy” – powiedział
Wyjaśnił, że stanowisko Węgier jest takie, że powinno być zawieszenie broni i że nie powinno ginąć więcej ludzi.
„Podczas zawieszenia broni można wypracować plan pokojowy. Nigdy wcześniej w historii nikt nie wymyślił rozwiązań w czasie wojny. Droga do pokoju zaczyna się od zawieszenia broni i to jest cel węgierskiej polityki zagranicznej” – powiedział Orban.
Dodał również, że bezpieczeństwo Węgier jest zagrożone, i tylko zwiększa się wraz z ryzykiem eskalacji wojny.
„Groźba wojny światowej nie jest literacką figurą. Jest to w tej chwili realne zagrożenie” – stwierdził Orban.
Jego wypowiedź wiernie powiela tezy rosyjskiej propagandy o rzekomych planach wprowadzenia zachodnich wojsk na Ukrainę i obarczających NATO i UE winą za przedłużanie się wojny.
ba na podst.rbc.ua


