
Collage: TSN / RIA
Zamiast podtrzymać wiarę w zwycięstwo czołowy rosyjski z-pisarz Zachar Prilepin wylał kubeł zimnej wody na imperialne nadzieje Rosjan.
“Nie ma mowy, żeby udało nam się zdobyć Kijów, czy Odessę. Zresztą nawet gdyby stał się cud i zajęlibyśmy Kijów jak w XVII wieku, to również nie rozwiąże nam problemu z Ukrainą. Ten problem będzie zawsze” – podkreślił Prilepin, występując na targach książki w Moskwie.
Wezwał też, by nie wierzyć w naiwne pomysły, że można coś zająć, a potem “zalać betonem” i na zawsze zlikwidować problem. Jego zdaniem, nikt na poważnie nie wierzy już nawet, że Rosja zdoła choćby częściowo poprawić sytuację.
“A gdyby za pół roku – rok udało nam się w końcu zająć cały Donbas, to zostanie oczywiście ogłoszone, że to wielkie zwycięstwo i że tylko o to nam od początku chodziło” – przewiduje z-pisarz. Dla wielu Rosjan, którzy nadal mają nadzieję na “zdobycie całej Ukrainy”, zabrzmiało to jak przyznanie się do porażki.
Prilepin zaprzeczył też ukutej przez rosyjską propagandę tezie, bezmyślnie powtarzanej również czasem w Europie, że “Ukraina to sztuczny twór wymyślony przez Lenina”. Podważył w ten sposób słowa samego Putina, według którego, “ukraińską państwowość stworzyli bolszewicy”. “Ukraina nie skończy się nigdy i czas w końcu przyjąć to do wiadomości” – podkreślił Prilepin.



