
Fot: /unsplash.com/@xbradshawx
Nerwowa sytuacja w polskiej przestrzeni powietrznej. Systemy radarowe wykryły podejrzany obiekt, który mógł oznaczać naruszenie polskiego nieba od strony Białorusi. Wojsko natychmiast zareagowało i poderwało wojskowy śmigłowiec. Finał całej operacji okazał się jednak wyjątkowo zaskakujący.
Do zdarzenia doszło 6 września po południu. Polskie systemy nadzoru powietrznego wykryły sygnał, który początkowo uznano za potencjalne naruszenie przestrzeni powietrznej. W związku z sytuacją na miejsce skierowano wojskowy śmigłowiec, którego zadaniem było sprawdzenie, co dokładnie znalazło się na radarach.
Sytuacja wyglądała na tyle poważnie, że na pewien czas ograniczono również cywilny ruch lotniczy w części polskiej przestrzeni powietrznej. Problemy dotknęły m.in. lotnisko w Rzeszowie, gdzie na krótko zawieszono operacje, aby umożliwić bezpieczne działania wojskowych statków powietrznych.
Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych potwierdziło później, że wskazania radarowe nie oznaczały naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.
„Odczyty radarowe nie były związane z naruszeniem polskiej przestrzeni powietrznej. Były spowodowane przez duże stado ptaków, których przelot został wykryty przez systemy nadzoru powietrznego” – poinformowało wojsko.
Po stwierdzeniu, że zagrożeniem z powietrza była ptasia eskadra, ograniczenia zostały zniesione, a ruch lotniczy wznowiono.



