
Ilustracja: AI
Ukraińska trawa nie smakowała?
Na froncie pod Łymanem w obwodzie donieckim głodni rosyjscy żołnierze jeden z drugim poddają się do niewoli. Pododdziały ukraińskie nie nadążają z odwożeniem ich na tyły. A tu jeszcze najpierw trzeba każdego nakarmić bo większość od dawna nic nie jadła.
Fala jeńców przybrała na sile szczególnie w ostatnim miesiącu, po tym jak rosyjskie dowództwo porzuciło tam dużą część swoich żołnierzy na pastwę losu, bez jedzenia i wody i kazało im, żeby “sami sobie radzili”. “Nigdy wcześniej nie było tylu chętnych do poddania się” – przyznaje w ArmyInform Rościsław Jaszczyszyn z 63 Brygady ukraińskiej.
“Oni oczywiście nie przyszli na Ukrainę, żeby się poddać. Ostrzeliwują się póki mogą. Ale kiedy zdają sobie sprawę, że sytuacja jest bez wyjścia, wybierają niewolę” – mówi wojskowy.
Opowiada też, że niektórzy Rosjanie skarżyli się, iż “trawa w tych stronach jest zbyt gorzka, a rano nie ma na niej rosy”. A kiedy przez radio domagali się od dowództwa, żeby przysłało im zaopatrzenie, to zrzuciło im z drona… rosyjską flagę, żeby z nią pobiegali i ponagrywali patriotyczne filmiki.
Janczyszyn przyznaje jednak, że w ostatnim czasie widać też bardzo niepokojącą tendencję – wśród jeńców jest coraz więcej obywateli innych państw: Kazachów, Uzbeków, Tadżyków i Ormian. Pojawiają się też Białorusini. “Przyjechali tu dorobić sobie na wojnie, albo dostać rosyjskie obywatelstwo w zamian za roczną służbę wojskową” – mówi ukraiński oficer.
Zobacz także: Przestało być słodko! Ostry deficyt żywności w Rosji.
KAS


