
Fot: Gmina Radzymin
Po ponad pięciu latach spędzonych w więzieniu Andrzej Poczobut chce wrócić na Białoruś, choć doskonale wie, jak poważne może ponieść konsekwencje. Jego polscy przyjaciele próbują odwieść go od tej decyzji, obawiając się, że ponownie wpadnie w łapy reżimu Aleksandra Łukaszenki.
Opozycyjny polityk Paweł Siewieryniec, który sam spędził za kratami ponad pięć i pół roku, a teraz żyje z rodziną na Litwie, określa decyzję Poczobuta o powrocie mianem odwagi graniczącej z nadprzyrodzoną. Jego zdaniem Poczobut swoim osobistym wyborem zaczyna rozbijać scenariusz przygotowany przez reżim Aleksandra Łukaszenki.
„To niesamowite, ta odwaga graniczy z nadprzyrodzonością” – powiedział polityk Paweł Siewieryniec na antenie Biełsatu, komentując decyzję polskiego działacza mniejszości polskiej na Białorusi.
„Andrzej mówi o tym bardzo dobrze, pięknie, pewnie i spokojnie. Myślę, że rozumie, że w każdej chwili może znów stać się zakładnikiem: jeśli w jakiejś sprawie nie dogadają się z Polską (białoruskie władze – red.) to koniec, powrót do więzienia”.
Siewieryniec porównał plany Poczobuta do działań Mikoły Statkiewicza, który odmówił opuszczenia Białorusi po uwolnieniu. Ci ludzie, jak podkreślił gość Biełsatu, „samodzielnie niszczą cały scenariusz i machinę reżimu”:
„Myślę, że to są gwoździe wbijane do trumny reżimu Łukaszenki, bo ludzie zaczynają osobiście podważać jego plan. Scenariusz z powrotem Poczobuta – teraz cały aparat państwowy musi znaleźć sposób na reakcję. Musi znaleźć sposób na reakcję na Statkiewicza, na to, co mówi, na oklaski, jakie otrzymuje, gdy pojawia się na koncercie. Super”.
Przypomnijmy, że Mikoła Statkiewicza to opozycyjny lider skazany w 2021 roku na 14 lat więzienia, który odmówił opuszczenia kraju. W czasie próby wywiezienia go na Litwę (po zwolnieniu z kolonii karnej) wyważył drzwi autobusu i wyskoczył na terytorium Białorusi. Po kilku godzinach na przejściu granicznym białoruskie służby odwiozły go do więzienia, gdzie po kilku dniach doznał udaru. 70-letni zakładnik reżimu postawił jednak na swoim, nie dał się wyrzucić z Białorusi.
Andrzej Poczobut został zwolniony i wywieziony na granicę z Polską w kwietniu tego roku. W przeciwieństwie do innych zwolnionych więźniów politycznych, którym odebrano lub unieważniono paszporty, jego paszport jest nadal aktualny, przynajmniej na razie. Tego samego dnia po przyjeździe do Polski zapowiedział, że chce wrócić do ukochanego Grodna, ponieważ „wciąż są tam ludzie, którzy mi ufają”.
W wywiadzie, którego udzielił polskim mediom po wizycie w Watykanie i rozmowie z papieżem Leonem XIV przyznał, że zeszło z niego całe napięcie i jest gotów na powrót do domu. Na pewno nie będzie sam, będzie mu towarzyszyła Matka Boża Kongregacka, której poświęcony obraz zabierze ze sobą do Grodna.



