
Minister Spraw Zagranicznych Łotwy Edgars Rinkevičs. Fot: mfa.gof.ge
Kreml poważnie traktuje groźby strony łotewskiej dotyczące zablokowania dostępu rosyjskich okrętów do Morza Bałtyckiego w związku z uszkodzeniem podwodnego gazociągu Balticconnector biegnącego po dnie morskim.
„Wszelkie groźby należy traktować poważnie, niezależnie od tego, od kogo pochodzą. Groźby pod adresem Federacji Rosyjskiej są niedopuszczalne” – odpowiedział rzecznik prezydenta Dmitrij Pieskow, poproszony o skomentowanie zapowiedzi prezydenta Łotwy Edgarsa Rinkevičsa, że Bałtyk może zostać zamknięty dla wszystkich rosyjskich statków, jeśli potwierdzony zostanie udział Rosji w uszkodzeniu gazociągu.
„Rosja nie ma nic wspólnego z tym wypadkiem”, powiedział Pieskow, przypominając, że wypadek jest przedmiotem śledztwa.
„W odpowiedzi chciałbym zapytać pana prezydenta, co należy zrobić z Morzem Bałtyckim po zakończeniu śledztwa i po tym, jak stanie się jasne, kto przeprowadził i kto zlecił akt terrorystyczny na Morzu Bałtyckim przeciwko Nord Streams? – powiedział. – Pan Prezydent zdecydowa ł się milczeć i nic nie mówić” – dodał Pieskow.
W nocy 8 października wykryto wyciek na fińsko-estońskim gazociągu Balticconnector. Uszkodzony został również podmorski kabel komunikacyjny między Estonią a Finlandią. Podmorski gazociąg o długości 77 km został uszkodzony w fińskiej strefie ekonomicznej, miejsce uszkodzenia podmorskiego kabla znajduje się w estońskiej strefie ekonomicznej.
Tymczasem fińskie służby wydobyły z rejonu uszkodzenia gazociągu 6-tonową kotwicę z oderwanym jednym pazurem. Niewykluczone, że to ona uszkodziła magistralę i biegnący równolegle kabel telekomunikacyjny.
Wstępne śledztwo ustaliło, że w momencie awarii nad gazociągiem przepływał w drodze z Królewca do Petersburga chiński statek towarowy Newnew Polar Bear i nieoczekiwanie w tym miejscu zwolnił. Na późniejszych zdjęciach widać, że nie ma lewej kotwicy.
ba za interfax.ru/news.err.ee



