Premier RP Donald Tusk nie wyklucza otwarcia jednego z przejść granicznych z Białorusią, zamkniętego w związku z presją migracyjną reżimu Aleksandra Łukaszenki – donosi RMF24. Tusk podkreśla, że to nie jest gest w stronę białoruskiego reżimu.
Chodzi o punkt graniczny w Bobrownikach – po stronie białoruskiej to Brzostowica.
Według polskiego premiera otwarcie punktu odblokowałoby istotną część polskiego małego, średniego biznesu związanego z bezpośrednią wymianą handlową „człowiek do człowieka” między Białorusinami a Polakami – powiedział w piątek Donald Tusk podczas otwartego spotkania w Białymstoku.
„Od razu oświadczę, że nie podejmę tej decyzji, jeśli dowództwo wojskowe i graniczne będzie miało jednoznacznie negatywną opinię, że może to mieć ogromnie negatywny wpływ na nasze bezpieczeństwo” – dodał premier.
Jednocześnie Donald Tusk podkreślił, że jest jak najdalszy od robienia gestów w kierunku białoruskiego reżimu i ewentualnego otwarcia granicy nie należy w ten sposób interpretować.
Bobrowniki to pierwsze przejście, które Polska zamknęła reagując na surowy wyrok na Andrzeja Poczobuta, jednego z liderów Związku Polaków na Białorusi i dziennikarza.
Interntowa gazeta Nasza Niwa zwraca uwagę, że przedwyborcza obietnica Tuska nie zostanie zrealiowana szybko, gdyż sześć miesięcy temu Białorusini rozpoczęli zakrojoną na szeroką skalę przebudowę przejścia. Teraz punkt kontrolny to jeden wielki plac budowy. Przebudowa ma zakończyć się w grudniu 2024. Premier Tusk pewnie o tym nie został poinformowany.

Przejście graniczne „Berastawica” miesiąc temu. Fot: customs.gov.by

Przejście graniczne „Berastawica”. Fot: customs.gov.by
ba za rmf24.pl/fakty




