
Zdjęcie ilustracyjne: president.gov.ua
Nowy nocny nalot rosyjskich dronów wprawił w osłupienie ukraińską obronę przeciwlotniczą.
W nocy na 31 sierpnia Rosjanie ponownie uderzyli Shahedami i rakietami w kilka obwodów Ukrainy. Odpalili jeden Iskander-M, 4 pociski S-300 i 52 drony-kamikaze Shahed. O ile jednak rakiety zachowywały się “normalnie”, czyli leciały do celu, to zachowanie Shahedów kompletnie zaskoczyło.
Ukraińska obrona powietrzna jak zwykle rzuciła do odparcia nalotu wszelkie dostępne środki: lotnictwo, wyrzutnie przeciwlotnicze, mobilne grupy ogniowe i systemy zakłócania radio-elektronicznego, zestrzeliwując 24 Shahedy.
I właśnie szykowała się do strącania kolejnych, gdy te nagle… zaczęły spadać same w zupełnie przypadkowych miejscach, najczęściej na pola i lasy. W ten sposób 25 dronów zakończyło żywot “samodzielnie”, 2 kolejne niespodziewanie zawróciły i odleciały nad Rosję, a jeden skręcił i poleciał nad Białoruś.
Na razie nikt w dowództwie ukraińskich Sił Powietrznych nie jest w stanie wytłumaczyć tego zdumiewającego “masowego pomoru rosyjskich Shahedów”. Chyba, że ktoś na Ukrainie wynalazł jakąś przełomową metodę ich zakłócania tylko jest to trzymane w tajemnicy, choć trudno w to uwierzyć. W każdym razie znacznie zaoszczędziło to roboty ukraińskim przeciwlotnikom.
KAS

