„Patriota ŁNR” opowiada, jak walczy z wrogami: Na pierwszej linii frontu – ukraińscy poborowi, za nimi – Ajdar i Azow, na lewej flance – Polacy. Jak ich dopadniemy, pokażemy – deklaruje.
Bohater reportażu separatystycznych mediów twierdzi, że los separatystom sprzyja, bo stoją na wzgórzu, więc kule się ich nie imają – wiatr je zwiewa. Przekonuje, że jego dziad studiował razem z synem „naszego przywódcy Stalina” i brał udział w II wojnie światowej, „być może gdzieś tu, niedaleko, w rejonie Ługańska”, a ojciec – oficer walczył w „zimnej wojnie” jako pilot samolotu dalekiego zasięgu. Dzielny bojownik żałuje, że rozpadł się Związek Sowiecki. Ma żal do władz swojego państwa – Rosji, że oddały Ukrainie „wszystko” i pozwoliły żeby „NATO poszło na wschód”. „Ale powoli, krok po kroku, pójdziemy odbierać, co nasze, co do nas należy i za co nasi dziadowie krew przelewali” – zapowiada…
Kresy24.pl/informator.lg.ua



