
Ołeksij Arestowycz w rozmowie z rosyjską dziennikarką Julia Łatyniną. Fot: printscreen/.unian.net
„Musimy się pożegnać…”. Jakie wnioski powinna wyciągnąć Ukraina po szczycie NATO
W stosunkach z Zachodem Ukraina powinna pożegnać się z dziecinnymi iluzjami i przestać odwoływać się do emocji, tylko do realnej siły: gospodarczej, informacyjnej, dyplomatycznej, wojskowej itp. Taką opinię po szczycie NATO wyraził Ołeksij Arestowycz, były doradca szefa Kancelarii Prezydenta Ukrainy i obserwator polityczno-wojskowy.
„Musimy położyć kalkulator między nami a Amerykanami i zawrzeć prawdziwe umowy, aby byli oni zainteresowani Ukrainą” – powiedział Arestowycz. – Mamy o czym z nimi rozmawiać: tytan, lit i wiele innych rzeczy. I naprawdę zająć się tym, aby byli zainteresowani dobrobytem Ukrainy za swoje pieniądze. Wtedy, zgodnie z zasadą ustanowionych dwustronnych więzi, będziemy mieli odwrotny efekt nie na poziomie emocji, nie na poziomie bohaterstwa, nie na poziomie wyjaśniania, że nasi żołnierze umierają, a dzieci są pod bombami, ale na poziomie realnych korzyści. Tylko w ten sposób zrozumieją. Myślę, że to jest ich główna słabość” – powiedział Arestowycz w rozmowie z rosyjską dziennikarką Julią Łatyniną.
Ekspert podkreśla, że główną słabością Zachodu jest niemoralność prowadzonej przez niego polityki i niezdolność do podejmowania poważnych decyzji.
Tu przywołał przykład Erdogana i Orbana, którzy jego zdaniem zasługują na karę.
„Ale zachodni sojusznicy są dokładnie tacy i jesteśmy od nich całkowicie zależni” , podkreślił Arestowycz wskazując, że głównym błędem Ukrainy było to, że nie podążała ścieżkami Polski i Turcji.
„W 1990 roku Polska w niczym nie mogła się równać z Ukrainą. Polacy jeździli do nas po żelazka. A Turcja pozostawała w tyle w wielu wskaźnikach, nawet w siłach zbrojnych. Mieliśmy największą grupę zbrojną w Europie. W większości sami to spieprzyliśmy. To jest główna lekcja, której musimy się nauczyć. Kiedy zdobędziemy siłę Polski i Turcji, będziemy mogli inaczej rozmawiać z naszymi sojusznikami o celach naszej polityki zagranicznej i ich polityce wobec nas” – powiedział ekspert.
oprac. ba za dialog.ua



