
Collage / grafika: Unian / AI
Czołowy rosyjski z-bloger wojenny, Maksim Kałasznikow alarmuje, że nowy ukraiński głównodowodzący, gen. Mychajło Drapaty szykuje zamknięcie armii rosyjskiej na Ukrainie w dwóch wielkich kotłach: na Krymie i w obwodzie chersońskim.
“Cholera, zdolny dowódca! Jaka szkoda, że nie ma takich ludzi po naszej stronie. On planuje odciąć Krym jako korytarz zaopatrzenia naszej grupy naddnieprzańskiej. Jeśli im się to uda, nasza armia na południu może znaleźć się w dwóch kotłach – jeden to Krym w całości, a drugi w dolnym biegu Dniepru w obwodzie chersońskim” – ostrzega z-propagandysta.
Przypomina, że Krym jest dla Rosji cenny nie tylko jako symbol polityczny, ale także jako główna baza rosyjskiego zgrupowania na południowym zachodzie. Utrata kontroli nad logistyką półwyspu może zakłócić cały system zaopatrzenia rosyjskiej armii na tym kierunku.
“Trzeba było wprowadzić nasze wojska na Ukrainę już w 2014 roku. Istniała wtedy szansa, że tacy dowódcy jak Drapaty przejdą na naszą stronę, gdy zobaczą naszą determinację. A teraz już za późno. Straciliśmy tę szansę” – ubolewa Kałasznikow.
Tu jednak chyba się myli, albo widzi to, co chciałby widzieć. Poglądy Drapatego na Rosję już w tamtym czasie były bowiem – mówiąc delikatnie – “dość konkretne” – zobacz: Ostro zaczyna: “Władze Rosji nie mają prawa istnieć!”



