
Fot: Instagram / kazlouskaya.karyna
Czegoś takiego w polskim sporcie jeszcze nie było. Łuczniczka Karina Kozłowska, która przybyła do nas z Białorusi i występuje w LKS Łucznik Żywiec, zdobyła na Mistrzostwach Polski w Białymstoku aż siedem złotych medali. Więcej nie mogła bo zabrakło dyscyplin. Jest pierwszą polską sportsmenką, która wygrała 100% zawodów.
Zwyciężyła we wszystkich konkurencjach: na dystansie 30, 50, 60 i 70 metrów, w pojedynkach drużynowych i zgarnęła indywidualny tytuł Mistrzyni Polski. Wcześniejszy rekord należał do Magdaleny Śmiałkowskiej, która w 2020 roku zdobyła trzy złote medale na raz. “Cóż, myślę, że chyba jestem teraz w Polsce najlepsza” – uśmiecha się skromnie łuczniczka z Białorusi.
Wcześniej miała już wprawdzie różne tytuły mistrzowskie i występowała w barwach Białorusi na Olimpiadzie w Tokio, gdzie była czwarta, ale siedem złotych medali na raz? “To się po prostu nie mieści w głowie” – mówią kibice po obu stronach granicy, których serca Karina także ustrzeliła swoim wyczynem.
Ona tymczasem marzy, że będzie mogła wystąpić na kolejnej Olimpiadzie, ale teraz już oczywiście w barwach Polski i zapewnia, że strzela coraz lepiej – pisze Fakt. A da się w ogóle jeszcze lepiej? Bo jakoś nie możemy sobie wyobrazić.
Droga Kariny do tego sukcesu nie była jednak usłana różami. Reżim Łukaszenki wyrzucił ją z drużyny narodowej “za politykę”. “Od protestów w 2020 roku i represji, które trwają do dziś, żyłam w nieustannym stresie. W imię sportu milczałam, znosiłam poniżenia, groźby, zastraszanie. Pozbawiano mnie praw, otaczano coraz większą kontrolą”.
“W końcu doszłam do punktu, gdy nie miałam już odwrotu. Postanowiłam wyjechać. Nawet nie zdążyłam pożegnać się z przyjaciółmi. Kariera sportowa na Białorusi jest dla mnie skończona. Teraz następuje nowy etap w moim życiu. Jestem wolna i bezpieczna” – pisała na Instagramie w 2022 roku, po ucieczce z kraju, 21-letnia wówczas łuczniczka.
Pewnie nie myślała wtedy, że przyjdzie czas, gdy święcić będzie w Polsce największe możliwe triumfy. Na początku nie było jej u nas lekko. Musiała łączyć sport z pracą Żabce, żeby zarobić na życie. W końcu – dzięki pomocy InPost Sport Team – mogła poświęcić się tylko łucznictwu i zacząć naprawdę intensywnie trenować. “Gdyby nie ta pomoc nie osiągnęłabym takich wyników” – przyznaje.
A swoją drogą, jak bardzo trzeba mieć sprany mózg, żeby w imię chorej, zamordystycznej ideologii pozbyć się z kraju takiego sportowego skarbu? Teraz – siedmiokrotnie złotego.


