
Zdjęcie archiwalne / Meduza
Armenia nie będzie utrudniać rosyjskim mężczyznom masowej ucieczki do tego kraju przed planowaną na jesień tego roku w Rosji mobilizacją. Co więcej, zamierza im w tym pomagać – zapowiedział szef ormiańskiej Rady Bezpieczeństwa, Alen Simonian.
“Nikt na granicy nie zamierza ich pytać, po co do nas przyjeżdżają. Możemy tylko powiedzieć: Witamy w Armenii. Znajdą u nas wszystko, czego im potrzeba i pomożemy im. A wrócą do Rosji kiedy zechcą” – podkreślił Simonian w rozmowie z TV Dożdż.
Wielki strumień uciekinierów z Rosji napływa już do sąsiedniej Gruzji. Tylko w ubiegłym tygodniu przez jedyne przejście graniczne z Rosją – Wierchnij Łars przybyło 113 tys. osób i 33 tys. aut – podają władze, a kolejka przed przejściem stoi cały czas.
Nie wszyscy Gruzini są tym zachwyceni. Zwolennicy partii Zjednoczony Ruch Narodowy zorganizowali protest na granicy. Według nich, masowy napływ Rosjan to zagrożenie dla gruzińskiej państwowości. Ostrzegają, że Rosjanie zaczynają skupować nieruchomości w Gruzji i szybko dostają obywatelstwo, a przecież żadni z nich Gruzini.
Tymczasem zapowiedzi o nieuchronnej mobilizacji w Rosji po jesiennych wyborach do Dumy Państwowej pojawiają się już powszechnie. Kreml wprawdzie im zaprzecza, ale dość mgliście i niezdecydowanie, a sam Putin milczy.
Widać też konkretne przygotowania do mobilizacji w poszczególnych regionach. Cały czas trwa też ukryta mobilizacja, która coraz częściej polega na łapaniu przypadkowych mężczyzn na ulicach, przewożeniu do komisji wojskowych i zmuszaniu ich tam groźbami i szantażem wobec ich rodzin do podpisania kontraktu wojskowego.
Na razie nie ma zgodności co do tego, ilu mężczyzn Kreml powoła jesienią pod broń i wyśle na front. Wołodymyr Zełenski ocenia, że może to być 300-500 tys., inni mówią nawet o 1 milionie.
Z poprzedniej mobilizacji, gdy jesienią 2022 roku powołano 300 tys. ludzi, żyje jeszcze tylko mniej niż 170 tys., reszta zginęła – oceniają eksperci. Wtedy też Rosjanie masowo uciekali przed wcieleniem do wojska do Gruzji, Armenii, Kazachstanu i innych państw obszaru posowieckiego.
Zapowiedzi mobilizacji w Rosji niepokoją też amerykańskich analityków. To właśnie w związku z tym 25 sierpnia przybył nieoczekiwanie do Moskwy dyrektor CIA John Ratcliffe, który zapewne próbował przestrzec Kreml, by tego nie robił.


