Praktycznie na wszystkich przejściach granicznych zachodniej Ukrainy zablokowany jest ruch ciężarówek z Rosji do Europy. W weekend do blokady dołączyły obwody sumski i czernichowski.
W odpowiedzi rosyjskie ministerstwo transportu wprowadziło w niedzielę zakaz wjazdu do Rosji samochodów ciężarowych z rejestracją ukraińską.
Blokada rosyjskich ciężarówek trwa na Ukrainie od czwartku. Rozpoczęła się w obwodzie zakarpackim. W piątek rano rozszerzyła się na obwody lwowski i wołyński, a następnie winnicki, iwano-frankowski i żytomierski.
Przewodniczący Medżlisu Tatarów krymskich Refat Czubarow, popierając blokadę, uznał ją za adekwatną i właściwą reakcję społeczeństwa obywatelskiego na rosyjski zakaz tranzytu towarów z Ukrainy do Europy przez terytorium FR i zaapelował, aby do akcji protestu dołączyli działacze społeczni z Litwy, Łotwy, Estonii i Białorusi.
Rząd w Kijowie zapowiedział, że decyzję w sprawie blokowania rosyjskich ciężarówek podejmie w poniedziałek.
Przypomnijmy: 1 lutego wygasła umowa tranzytowa między Polską a Rosją. Polsko-rosyjskie rozmowy o przewozach drogowych utknęły w martwym punkcie. Kreml zażądał, aby polscy przewoźnicy opuścili Rosję.
W odpowiedzi strona polska nie wpuszcza rosyjskich ciężarówek. Nie mając wyjścia, rosyjscy przewoźnicy zaczęli korzystać z ukraińskich przejść granicznych ze Słowacją i Węgrami. Ale tędy też już nie pojadą. Jeśli do blokady dołączą, zgodnie z apelem Tatarów krymskich, państwa bałtyckie i Białoruś, Rosja może mieć poważny kłopot.
Kresy24.pl

