
Ilustracja: AI
Trzeci Korpus Armii ukraińskiej przeprowadził w obwodzie donieckim pierwszy w historii wojen desant z powietrza robotów bojowych na tyły wojsk rosyjskich. Drony przeniosły roboty nad liniami Rosjan i spuściły je na ziemię, a te ruszyły do ataku.
O udanej nowatorskiej operacji w ramach trwającej ukraińskiej ofensywy Vivaldi na północ od Łymanu informuje dowódca 3 Korpusu gen. Andrij Bilecki. Ciężkie drony-bombery przeniosły naziemne roboty-kamikaze z ładunkami wybuchowymi na odległość 10 km, by mogły precyzyjnie dotrzeć i uderzyć w rosyjskie punkty dowodzenia, łączności, magazyny polowe i przeprawy.
Drony desantujące roboty były osłaniane przez ukraińskie systemy walki radio-elektronicznej, które “oślepiły” rosyjskie systemy powietrznego wykrywania i zablokowały pracę rosyjskich dronów zwiadowczych, by nie wykryły zbliżających się pododdziałów ukraińskich.
W tym samym czasie ukraińska artyleria i wojska rakietowe nakryły pozycje rosyjskie “klasycznym” ogniem. A kiedy w końcu ukraińska piechota ruszyła do ataku, przed żołnierzami także jechały roboty bojowe, zaś z powietrza szturm osłaniały bezzałogowce.
Nowa metoda walki ma już swoją roboczą nazwę: “na kangura”, gdyż podobnie jak u tych torbaczy, robot przenoszony jest przez inny dron i wypuszczany na ziemię w odpowiednim miejscu. Dzięki temu robot naziemny nie musi samodzielnie pokonywać trudnego terenu, jak rzeki, bagna, czy leśny gąszcz.
Ukraińscy wojskowi zastrzegają, że na razie metodę tę można stosować tylko w ograniczonym zakresie – punktowo przeciwko wybranym celom, a nie na masową skalę. Dwie kwestie wymagają jeszcze dopracowania: udźwig dronów-nosicieli i zapewnienie robotom bojowym “miękkiego lądowania”.
Dzięki temu udanemu desantowi 3 Korpus ukraiński zdobył kolejne 40 km kw. terenu, okrążył i zajął trzy miejscowości – Szandrigołowo, Deriłowo i Drobyszew i posuwa się na południe w kierunku głównego ośrodka zaplecza armii rosyjskiej – Jampil – zobacz: Sforsowali rzekę i uderzyli na tyły! Panika i odwrót



