
galeria_zacheta/Instagram
W Narodowej Galerii Sztuki „Zachęta” otwarto wystawę „Odwrażliwienie” Karoliny Grzywnowicz, poświęconą kryzysowi migracyjnemu na granicy Białorusi z Unią Europejską. Artystka podejmuje w swoich pracach temat politycznego wymiaru zmysłów – przygląda się temu, „w jaki sposób władza może wpływać na ciało: na nasze zmysłowe doświadczenie rzeczywistości, ale także na podstawowe procesy fizjologiczne”.
Wystawa odkrywa oddolne formy sprzeciwu i poszukuje „nowych narzędzi oporu” – zachęca na swoim Instagramie Narodowa Galeria Sztuki. Prezentowane w ramach wystawy prace wideo, obiekty i instalacje – w tym zapachowa – traktują zmysły jako pole polityczne, które można kształtować, zakłócać i kontrolować.
To z pewnością zabieg artystyczny, mający wywołać emocje. Pamiętajmy jednak, że kryzys na granicy polsko-białoruskiej nie był wyłącznie dramatem humanitarnym. Był elementem wojny hybrydowej wymierzonej przez reżim Aleksandra Łukaszenki i Kremla na Polskę i Unię Europejską i preludium do wojny na Ukrainie.
Jak zauważa Polskie Radio, centralnym elementem ekspozycji jest instalacja zapachowa przygotowana przez Karolinę Grzywnowicz we współpracy z dr Pamelą Dalton z Monell Chemical Senses Center w Filadelfii. Artystki odtworzyły „zapach podróży” – mieszankę kortyzolu, wilgoci leśnej i mokrych ubrań, których migranci nie mogli wysuszyć ani wyprać. Aromat umieszczono w szklanych naczyniach ustawionych na porośniętych mchem głazach przywiezionych z lasu, gdzie ludzie doświadczali trudów.
Na ekspozycji pokazano również film dokumentujący eksperyment z psem tropiącym. Zwierzę najpierw uczono rozpoznawania określonego zapachu, a następnie nagradzano za jego ignorowanie. To właśnie do tego procesu nawiązuje tytuł projektu.
Tak skonstruowana narracja ma oddziaływać na emocje odbiorców. I trudno kwestionować, że ludzkie cierpienie zasługuje na uwagę. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy obraz kryzysu zostaje sprowadzony do jednej perspektywy.
A przecież wszyscy pamiętamy, jak – szczególnie w początkowej fazie kryzysu na granicy polsko-białoruskiej środowiska artystyczne wyjątkowo mocno angażowały się w debatę o migrantach. Wielu protestowało przeciwko działaniom ówczesnych władz, przekraczających nielegalnie granicę nazywano biednymi ludźmi, a funkcjonariuszy Straży Granicznej nierzadko odsądzano od czci i wiary, przedstawiając ich przede wszystkim jako sprawców krzywdy migrantów. Znacznie rzadziej w tej emocjonalnej debacie wybrzmiewał kontekst bezpieczeństwa naszego państwa i operacji prowadzonej przez reżim w Mińsku i presji wywieranej na Polskę.
Po 2024 roku ta wrażliwość chyba się jednak przytępiła…



