
Zdjęcie ilustracyjne. fot: BelaPAN
Przyszłość strategicznej rafinerii w Możejkach (Orlen Lietuva) stoi pod dużym znakiem zapytania. Choć od czasu zakupu w 2006 roku zakład jest uznawany za kluczowy element bezpieczeństwa energetycznego Polski i całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej, zarząd Orlenu oficjalnie analizuje celowość dalszego finansowania tej inwestycji i bierze pod uwagę scenariusz jej zamknięcia.
Jak wskazuje businessinsider.com.pl, głównym problemem jest drastyczny rozjazd pomiędzy geopolityczną wartością projektu a jego twardym rachunkiem ekonomicznym.
Ale teraz przyszłość rafinerii Orlen Lietuva, która cudem nie została przed laty przejęta przez Rosję, teraz stanęła pod znakiem zapytania. Prezes koncernu Ireneusz Fąfara zapowiedział analizę dalszego finansowania inwestycji w instalację pogłębionego przerobu ropy, określaną jako Bottom of the Barrel (BoB). Bez niej utrzymanie zakładu w dłuższej perspektywie może okazać się niemożliwe.
Fąfara utrzymuje, że problem jest poważny, a potrzebne ogromne. Pojawiły się nawet informacje, że inwestycja wymaga rzekomo setki mln dolarów, a bez kolejnego zastrzyku finansowego ze strony całej Grupy Orlen nie będzie możliwa.
Obecny zarząd Orlenu nie ukrywa, że nie zamierza bezwarunkowo finansować kolejnych wydatków. Prezes koncernu stawia sprawę jasno: litewska spółka powinna być w stanie udźwignąć inwestycję samodzielnie.
Problem w tym, że Możejki to nie tylko pozycja w bilansie polskiego koncernu. To zakład o znaczeniu strategicznym dla bezpieczeństwa energetycznego państw bałtyckich i Polski.
Od momentu przejęcia zakładu w 2006 roku koncern wydał na zakup i modernizację rafinerii ponad 5,1 mld dolarów. Około 2,3 mld dolarów kosztował zakup udziałów, a kolejne 2,8 mld przeznaczono na inwestycje. Ale przejęcie przez polski koncern oznaczało, że strategiczna infrastruktura paliwowa na Litwie nie znalazła się pod kontrolą kapitału związanego z Rosją.
Transakcję, której jednym z najważniejszych politycznych orędowników był prezydent Lech Kaczyński, traktowano jako element wzmacniania bezpieczeństwa energetycznego Polski i krajów bałtyckich. Orlen uzyskał dostęp do rynków Litwy, Łotwy i Estonii, a zarazem przejął kontrolę nad jedyną rafinerią w państwach bałtyckich.
Miało to szczególne znaczenie w regionie, który przez lata pozostawał uzależniony od rosyjskich dostaw surowców i produktów energetycznych. Własny zakład przerobu ropy, kontrolowany przez europejski koncern, oznaczał większą niezależność i możliwość dywersyfikacji dostaw paliw.
Teraz Polska znów może postawić na zysk zamiast na bezpieczeństwo. Możejki mogą stać się jedną z pierwszych rafinerii w regionie, które zakończą działalność.


