
Prezydent Wołodymyr Zełenski i przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Fot. president.gov.ua/
Czy Polska może zablokować Ukrainie drogę do Unii Europejskiej, jeśli Kijów nie rozliczy się z Rzezi Wołyńskiej? Jan Truszczyński, główny negocjator Polski ds. członkostwa w UE stanowczo odrzuca taki scenariusz. W rozmowie z PAP przekonuje, że kwestie historyczne nie powinny być łączone z procesem akcesyjnym. Jego słowa stoją jednak w wyraźnym kontrze do stanowiska wielu polskich polityków, z prezydentem na czele.
– Sprzeciwiam się łączeniu kwestii historycznych, które są bolesne dla Polaków, z procesem dostosowania Ukrainy do wymogów członkostwa w Unii – mówi w rozmowie z PAP. – Jestem radykalnie przeciwny tworzeniu takiego iunctim (łącznemu traktowaniu kilku spraw).
Wśród polskich polityków panuje zgoda, że przed wejściem do UE Ukraina powinna rozliczyć się z własną historią, w szczególności z okrutnymi zbrodniami na Polakach dokonanymi przez UPA. Ale według Truszczyńskiego problem polega na tym, że sprawy dwustronne między Polską a Ukrainą nie są częścią formalnych kryteriów, które Kijów musi spełnić, aby wejść do UE.
– W dokumentach negocjacyjnych nie ma odniesienia ani do pochówków ofiar zbrodni wołyńskiej, ani do jakichkolwiek spornych kwestii między Ukrainą a którymkolwiek z państw UE, z Polską i Węgrami włącznie – przekonuje były negocjator.
Jego zdaniem, gdyby kwestie ekshumacji i rozliczeń historycznych rzeczywiście były formalnym wymogiem akcesyjnym, musiałyby zostać zapisane w zestawie warunków stawianych Ukrainie przez państwa członkowskie. A nie są. Dlatego Truszczyński odrzuca pomysł, by Polska próbowała wykorzystać proces akcesyjny do wywierania nacisku na Kijów w sprawach historycznych.
Negocjacje akcesyjne Ukrainy z UE rozpoczęły się w czerwcu 2024 roku. Proces obejmuje sześć klastrów tematycznych i 33 rozdziały negocjacyjne.
Pierwszy z nich – „kwestie podstawowe” – został otwarty w połowie czerwca tego roku. W polskiej debacie pojawiły się głosy, że właśnie w tym obszarze można umieścić także kwestie europejskich wartości, pamięci historycznej i stosunku państwa do ofiar dawnych zbrodni.
Truszczyński uważa jednak, że to niewłaściwa interpretacja; – Odrzucam łączenie politycznych wymogów wejścia Ukrainy do UE z dwustronnym dialogiem rozliczenia zbrodni z przeszłości – mówi. Polski dyplomata przywołuje przykład Macedonii Północnej. Najpierw Grecja przez lata blokowała jej drogę do UE w związku ze sporem o nazwę państwa. Gdy osiągnięto kompromis i Macedonia stała się Macedonią Północną, problem pojawił się ponownie.
Tym razem sprzeciw zgłosiła Bułgaria, która połączyła proces akcesyjny z kwestiami języka, tożsamości i historii: – Niewątpliwie jest więc to przykład udanej operacji utrudnienia państwu kandydującemu wejścia do Unii. Jak na razie jedyny – ocenia Truszczyński.
Jego zdaniem to właśnie taki mechanizm groziłby także Ukrainie, gdyby państwa członkowskie zaczęły wykorzystywać proces negocjacyjny do rozstrzygania sporów bilateralnych.



