
Andrzej Poczobut, dziennikarz i działacz polskiej mniejszości na Białorusi, który za mówienie prawdy o reżimie totalitarnym został skazany na 8 lat więzienia, (uwolniony staraniem obu prezydentów RP i rządów), ufundował i odsłonił w Lublinie Kamień Pamięci ku czci Jana Karskiego, legendarnego emisariusza Polskiego Państwa Podziemnego.
Andrzej Poczobut, który sam przez lata płacił bardzo wysoką cenę za mówienie prawdy o reżimie Aleksandra Łukaszenki, został również honorowym członkiem Towarzystwa im. Jana Karskiego.
Kurier Lubelski podaje, że Kamień stanął w pobliżu Dębu Pamięci posadzonego w 2014 roku, w setną rocznicę urodzin Jana Karskiego. Podczas uroczystości dziennikarz mówił o znaczeniu postaci Karskiego, człowieka, który podczas II wojny światowej próbował przekazać światu informacje o niemieckich zbrodniach i zagładzie Żydów, i o tym, jak karkołomne to zadanie, jak trudno jest się z prawdą przebić.
„Czasami mówisz prawdę, a ludzie ci nie wierzą. To wszystko jest dla mnie oczywiście bardzo ważne” – powiedział Poczobut.
Jan Karski, właściwie Jan Kozielewski, podczas wojny działał jako emisariusz Polskiego Państwa Podziemnego. Przedostał się do okupowanej Polski, wszedł do warszawskiego getta, by na własne oczy przekonać się, jak sytuacja Żydów w okupowanej przez Niemców Warszawie i Polsce wygląda. Przekazał aliantom informacje o dokonywanym przez Niemców ludobójstwie. W 1943 roku spotkał się w USA z prezydentem Franklinem Delano Rooseveltem.
Sam Karski wspominał po latach, że mimo iż z zaciekawieniem słuchało go wielu wpływowych ludzi, w tym sam amerykański prezydent, to nie dowierzali oni ogromowi zbrodni, jaką Niemcy popełniali na Żydach.
Dlatego gest, hołd naszego rodaka z Grodna, oddany Karskiemu w Lublinie ma szczególną wymowę. Dziennikarz, który sam znalazł się za kratami za swoją działalność dziennikarską, oddał hołd człowiekowi, którego wojenną misją było dotarcie z prawdą do świata, który nie zawsze chciał jej słuchać.



