Jutro wchodzi na ekrany polskich kin film Wojciecha Smarzowskiego „Wołyń”. Na pewno część, a nawet większość elit na Ukrainie może zareagować na film bardzo krytycznie. Minęło dużo czasu, w którym Ukraińcy mogli uporządkować swój stosunek do przeszłości – mówi w rozmowie z Polską Agencją Prasową Ewa Siemaszko, która od wielu lat bada zbrodnię wołyńską.
Zbrodnie nieujawnione, niepotępione są złem, które drzemie i może się powtórzyć. Film jako medium szeroko oddziaływujące może odegrać rolę uzdrawiającą, odrzucającą zło. „Wołyń” Smarzowskiego nie jest antyukraiński, jest antynacjonalistyczny, jest przeciw złu, jest przestrogą. Myślę, że dobre owoce z pokazania prawdy o zbrodni wołyńskiej prędko się nie ujawnią. Choroby powodują cierpienia, a leczenia bywają bolesne i długie. (…) Na pewno część, a nawet większość elit na Ukrainie może zareagować na film bardzo krytycznie. Minęło dużo czasu, w którym Ukraińcy mogli uporządkować swój stosunek do przeszłości. Rezygnacja z ukazywania zbrodni wołyńskiej dla dobrego samopoczucia Ukraińców, którzy zapragnęli mieć jako bohaterów zbrodniarzy, z moralnego punktu widzenia byłaby szkodliwa. Nie należy traktować Ukraińców protekcjonalnie, jako niezdolnych do zmierzenia się z trudną i bolesną przeszłością, nawet jeśli widzimy, że nieprędko to nastąpi… (Polecamy całą rozmowę PAP z Ewą Siemaszko).
Zachęcamy do komentowania materiału na naszym oficjalnym fanpage’u: https://www.facebook.com/semperkresy/
Kresy24.pl
