Mimo napiętego harmonogramu, białoruski prezydent znalazł w minioną sobotę czas, i z pomocą najmłodszego syna Koli oraz grona wiernych przyjaciół przystąpił do zbioru ziemniaków. A pracy miał sporo, bo na 3 hektarowym polu urodzaj bulby w tym roku wyjątkowy.
Jak poinformowała na stronie internetowej administracja głowy państwa, w gospodarstwie Łukaszenki ziemniaki obrodziły w tym roku wyjątkowo. Wydajność z jednego hektara pola baćki wyniosła 350 kwintali, co oznacza, że trzeba było zebrać 105 ton ziemniaków.
Tradycyjnie część zebranego plonu zostanie przekazana przez prezydencką administracje instytucjom społecznym zajmującym się dziećmi i osobami starszymi.
Jak widać na filmie, Aleksandrowi i Nikołajowi Łukaszenko w wykopkach pomagało kilkanaście osób. Jednak tym razem żaden z nich nie znalazł się na zdjęciach z wykopków, załączonych do informacji na stronie administracji. Najprawdopodobniej można to wyjaśnić “syndromem Czyża”. Przypomnijmy, że jeszcze w 2015 roku najbogatszy Białorusin – Jurij Czyż, nazywany portmonetką dyktatora, ramię w ramię z prezydentem pracował na jego polach, by za kilka miesięcy znaleźć się pod lupą KGB, został aresztowany, skonfiskowano mu znaczną część majątku, i cudem uniknął długiego wyroku.
Dlatego dziś persony z najbliższego kręgu znajdują się w swego rodzaju cieniu informacyjnym. Na filmie widzimy rzeczniczkę prezydenta Natalię Ejsmont.
Kresy24.pl/AB
