
Collage / Fot: Ludi Bajkała
Rosyjski obwód irkucki i Buriację ogarnęła panika po tym jak miejscowa kobieta zmarła na dżumę płucną – donosi The Moscow Times. Kolejni mieszkańcy trafiają do szpitali z podejrzeniem zarażenia najgroźniejszą odmianą tej choroby.
Informację potwierdził gubernator Buriacji, Aleksiej Cydienow. Próbuje jednak uspokajać mieszkańców własnego regionu. “Według danych Rosbotrebnadzoru (rosyjski Sanepid – red.) i według informacji rządu kobieta, która zmarła na dżumę w obwodzie irkuckim, nie przyjeżdżała wcześniej do Buriacji” – zapewnił w sieci VKontakte.
Tymczasem REN TV podaje, że chodzi o 27-letnią laborantkę Darię Szipiłową z irkuckiego Instytutu ds. Zwalczania Dżumy (fot. na górze po lewej). Według kanału Mash, miała ona zachorować po tym jak wróciła z delegacji właśnie do Buriacji, gdzie stwierdzono ognisko dżumy przy granicy z Mongolią. To pierwszy przypadek pojawienia się groźnej choroby w tym regionie od co najmniej 10 lat.
Gubernator zaprzecza jednak, jakoby w Buriacji były już ogniska dżumy. Według niego, ta kobieta zaraziła się “w innych okolicznościach”, a mianowicie stłukła jakoby niechcący w laboratorium próbówkę z bakteriami.
Wiadomo już, że mamy do czynienia z dżumę płucną, czyli groźniejszą odmianę tej choroby. W odróżnieniu od dżumy dymieniczej, która bez leczenia zabija około 50-60% chorych, dżuma płucna bez natychmiastowego podania antybiotyków prowadzi do śmierci niemal w 100% przypadków. We wspomnianym instytucie zarażano nią w ramach eksperymentu setki myszy.
Wspomniana kobieta trafiła do szpitala w Szelechowie pod Irkuckiem we wtorek z diagnozą zapalenia płuc. Pomimo podłączenia do respiratora, zmarła po dwóch dniach. Szpital natychmiast zamknięto na kwarantannę i odizolowano pracowników.
Irkucki gubernator Igor Kobziew zwołał pilną naradę służb sanitarno – epidemiologicznych z udziałem przybyłej z Moskwy szefowej Rospotrebnadzoru, Anny Popowej.
W całym obwodzie z podejrzeniem zarażenia dżumą hospitalizowano już 189 osób – wszystkich, którzy mieli kontakt z Szipiłową i których udało się ustalić. Rozmieszczono ich w dwóch szpitalach, a 12 najbardziej podejrzanych przypadków skierowano do wspomnianego instytutu w Irkucku.
Okazało się, że w końcu sierpnia Szipiłowa była też w Saratowie, gdzie brała udział w międzynarodowych ćwiczeniach sanitarno – epidemiologicznych. Jednak raczej nie mogła być już wtedy zarażona, gdyż choroba ta ma błyskawiczny przebieg – okres inkubacji wynosi maksimum 4 dni, z reguły mniej, a od wystąpieniu objawów do zgonu mija zwykle 24-48 godzin.
