
Zachar Prilepin i Igor Strelkov. Fot: pl.wikipedia.org/TASS
Znany również w Polsce, rosyjski pisarz, działacz partii narodowo-bolszewickiej i zwolennik wojny z Ukrainą Zachar Prilepin alarmuje, że w Rosji coraz wyraźniej odradzają się skrajnie nacjonalistyczne i ksenofobiczne ideologie. Jego zdaniem kraj zmierza w stronę „krwawej rozprawy” i wojny domowej.
Prilepin przedstawił swoją diagnozę w rozmowie z rosyjskim propagandowym portalem Delbi. Oskarżył przy tym część rosyjskich elit, a przede wszystkim związanych z Kremlem oligarchów, o finansowanie środowisk nacjonalistycznych.
„Idziemy w tym kierunku” – stwierdził, przewidując, że narastanie tego zjawiska może doprowadzić Rosję do poważnego konfliktu wewnętrznego.
Według pisarza, pewne znane mu grupy finansowe przeznaczają potężne środki na rozwój ruchów nacjonalistycznych i ksenofobicznych. Twierdzi również, że część tych środowisk ma otrzymywać wsparcie z niektórych gabinetów rosyjskiej administracji prezydenckiej.
Prilepin poszedł jeszcze dalej. Uznał takie działania za „zdradę kraju”, choć jednocześnie stwierdził, że dla części osób może to być po prostu efekt niewiedzy, a dla innych – świadoma strategia przynosząca korzyści.
Pisarz zwrócił uwagę na fascynację części środowisk skrajną prawicą. Jak twierdzi, ich przedstawiciele otwarcie odwołują się do postaci takich jak Francisco Franco, Benito Mussolini czy Augusto Pinochet.
Niedawno, na Międzynarodowych Targach Książki w Moskwie, wezwał zwolenników wojny do porzucenia nadziei na całkowity podbój Ukrainy.
„Nie ma mowy o Kijowie ani Odessie. Ale nawet gdyby zdarzył się cud i zdobylibyśmy Kijów, jak w XVII wieku, to i tak nie zagwarantowałoby nam to rozwiązania tego problemu. On zawsze będzie istniał” – powiedział Zachar Prilepin.
Prilepin stwierdził również, że pogląd, jakoby Ukraina została „wymyślona przez Lenina”, jest fałszywy i rozpowszechniany przez „przeciwników”. Stoi to w jaskrawej sprzeczności ze stanowiskiem Władimira Putina, który wielokrotnie twierdził, że ukraińska państwowość powstała w wyniku decyzji bolszewików.
Jego słowa są o tyle znaczące, że Prilepin sam należy do najbardziej rozpoznawalnych rosyjskich zwolenników wojny. Tym razem ostrzeżenie kieruje jednak nie przeciwko Ukrainie, lecz wewnątrz Rosji – pod adresem ideologii i środowisk, które, jak twierdzi, są coraz silniejsze.



