
Dmitrij Karanik. Fot; belta.by
Milicja i służby saperskie z psami pojawiły się 19 marca pod rezydencją szefa obwodu grodzieńskiego Władimira Karanika, przy ulicy Swierdłowa w Grodnie, informuje internetowa gazeta Nasza Niwa.
Według źródeł gazety, prawdopodobnie służbowa willa, w której zamieszkuje gauleiter Grodna została „zaminowana”.
Ulica Swierdłowa znajduje się w dzielnicy, w której znajdują się mieszkania dla wysokich urzędników.
W niedzielę, rządowa agencja BiełTA poinformowała, że jednostka specjalna KGB zabiła cudzoziemca, który rzekomo stawiał zbrojny opór w Grodnie. Póżniej pojawiła się informacja o tym, że coś dzieje się w willi Karanika.
„W trakcie realizacji specjalnych środków w celu powstrzymania działalności osób, które przedostały się na terytorium Republiki Białoruś w celu przeprowadzenia akcji terrorystycznej, 19 marca 2023 r., na ulicy Kurczatowa zlikwidowano cudzoziemca, który przy użyciu broni automatycznej i detonując granaty bojowe stawiał zbrojny opór bojownikom jednostki specjalnej KGB grupy „A” – piszą na stronie internetowej KGB.
W sprawie strzelaniny i śmierci cudzoziemca nie podano zadnych nowych szczegółów, ale nie wykluczone, że była to akacja zainscenizowana przez służby Łukaszenki.
Podobnie jak „zaminowanie” rezydencji Dmitrija Karanika.
Karanik to były minister zdrowia RB. W sierpniu 2020 roku, w momencie zaostrzenia sytuacji społeczno politycznej na Białorusi po sfałszowanych wyborach, Aleksander Łukaszenka odwołał go ze stanowiska i wysłał go do Grodna na stanowisko przewodniczącego regionalnego komitetu wykonawczego.
W związku ze strzelaniną wydział śledczy KGB wszczął postępowanie karne.
oprac. ba za nashaniva.com



