
Fot: Stowarzyszenie “Wspólnota i Pamięć”
Pracownik naukowy wrocławskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej nie został wpuszczony na pogrzeb ofiar Rzezi Wołyńskiej w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej na Ukrainie. Jak podaje Stowarzyszenie „Wspólnota i Pamięć”, dr Michał Siekierka dostał… zakaz wjazdu na Ukrainę, o czym dowiedział się dopiero na granicy, podczas sprawdzania dokumentów przez ukraińskich pograniczników.
Dr Michał Siekierka jest wiceprezesem Stowarzyszenia Upamiętniania Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów i pracownikiem naukowym IPN. W niedzielę 30 sierpnia naukowiec zamierzał przekroczyć granicę polsko-ukraińską, jechał na pogrzeb 55 Polaków – ofiar rzezi dokonanej na Polakach przez UPA. Na przejściu granicznym poinformowano go, że w 2023 roku został umieszczony przez SBU na liście osób z zakazem wjazdu na terytorium Ukrainy. Funkcjonariusze nie podali żadnego powodu tej decyzji.
Dr Siekierce nie pomogła nawet interwencja konsula. Zasłużony działacz, prowadzący społeczne archiwum kresowe, wydający czasopismo „Na Rubieży”, który kontynuuje pracę swojego dziadka, ocalałego z ukraińskiego ludobójstwa, nie mógł wziąć udziału w tej podniosłej uroczystości na Wołyniu.
Stowarzyszenie „Wspólnota i Pamięć” apeluje do władz Rzeczypospolitej o interwencję w tej sprawie.
Zagłada Ostrówek i Woli Ostrowieckiej dokonana 30 sierpnia 1943 r. była jednym z najbardziej tragicznych epizodów tej Zbrodni Wołyńskiej. O świcie kureń (ukraiński pododdział) UPA Iwana Kłymczaka „Łysego” oraz sotnia Iwana Zareczniuka „Worona”, wsparci przez ukraińskich mieszkańców okolicznych wsi, otoczyli obie polskie wsie szczelnym kordonem. Mieszkańców podstępnie zgromadzono na placach szkolnych pod pretekstem zebrania. W Ostrówkach mężczyzn zapędzono do szkoły i zabudowań, gdzie grupami po dziesięciu mordowano uderzeniami siekier, drewnianymi maczugami i strzałami w tył głowy. Kobiety z dziećmi i starców zamknięto w kościele. W Woli Ostrowieckiej podobny los spotkał mieszkańców – mężczyzn zabijano za stodołą Strażyca, a później podpalono budynek ze zgromadzonymi kobietami i dziećmi, wrzucając granaty przez okna.
W ciągu zaledwie kilku godzin Ukraińcy wymordowali w obu wsiach ok. 1050 osób – w tym setki dzieci i kobiet. Ocalałych uratowało niespodziewane pojawienie się niemieckiego patrolu, który wywołał panikę wśród napastników. Po rzezi wsie splądrowano i spalono, a ciała pomordowanych wrzucano do masowych dołów, studni i rowów. Dziś na miejscu dawnych polskich osad rozciągają się pola i łąki.
Pamięć o tych wydarzeniach powracała powoli. Dopiero ekshumacje w latach 1992, 2011 i 2015 pozwoliły godnie pochować setki ofiar. Uroczystości na cmentarzu w Ostrówkach stały się symbolem przywracania prawdy o ludobójstwie ukraińskich nacjonalistów i pamięci o jej ofiarach.
