
Fot: Pexels.com/JÉSHOOTS
Polacy otrzymują SMS-y z pozornie atrakcyjnymi ofertami pracy zdalnej. Stawka ma sięgać 35 euro za godzinę, a szczegóły zatrudnienia mają być ustalane za pośrednictwem Telegramu. Tymczasem wysoka stawka, presja na szybki kontakt i przeniesienie rozmowy na Telegram to sygnały, przy których warto zachować szczególną ostrożność.
Na podejrzane wiadomości zwrócił uwagę ekspert ds. dezinformacji Michał Marek, publikując w serwisie X zrzut ekranu jednej z nich.
SMS przypomina ofertę prawdziwej agencji zatrudnienia. Nadawca informuje, że poszukuje 30 osób, a za samo pozytywne udzielenie odpowiedzi oferuje 10 euro. Link prowadzi następnie do serwisu w Telegramie, gdzie kontaktuje się z osobą przedstawiającą się jako rekruterka.
Polski ekspert ocenił, że tego typu wiadomości mogą być próbą werbowania osób przebywających w Polsce do wykonywania różnych zadań – od działań w Internecie, takich jak publikowanie określonych komentarzy, po potencjalne działania o charakterze sabotażowym.
Ekspert wskazał przy tym na możliwość zaangażowania w takie operacje rosyjskich lub białoruskich służb specjalnych. To jednak jego ocena, a nie potwierdzone ustalenie dotyczące konkretnej kampanii. Ale uważajmy na linki zawarte w takich wiadomościach. Nie należy ich klikać ani podawać za ich pośrednictwem danych osobowych, danych bankowych, haseł czy kodów SMS. Podejrzaną ofertę warto zweryfikować bezpośrednio na oficjalnej stronie firmy, która rzekomo prowadzi rekrutację.

