
Collage / fot: Nasza Niva
Białorusią “wstrząsnął” wielki skandal. Tym razem nie polityczny, tylko fizjoterapeutyczny. Masażysta Andriej w jednym ze znanych salonów w Mińsku nagrywał po kryjomu swoje nagie klientki kiedy się przebierały. Czy robił coś jeszcze – nie wiadomo, bo sprawa “ma charakter rozwojowy”, milicja prowadzi śledztwo.
Podstępny proceder wyszedł na jaw, gdy jedna z klientek – doktor Natalia Czajkowska postanowiła skorzystać z usług salonu przy stacji metra Instytut Kultury i zapisała się do wspomnianego Andrieja. Jednak kiedy zaczęła się rozbierać w pustym gabinecie nagle zauważyła ukryty smartfon, którego obiektyw był skierowany prosto na nią.
Zaniepokojona wzięła gadżet do ręki i zaczęła przeglądać galerię. “I zobaczyłam tam siebie w kadrze. Kompletnie gołą. Szok! Natychmiast usunęłam to wideo. Potem zobaczyłam, że jest tam znacznie więcej nagrań z poprzednimi nagimi klientkami, które też wyraźnie nie wiedziały, że są nagrywane.
Pani Natalia natychmiast pousuwała także tamte nagrania i wezwała masażystę, a rozmowę z nim nagrała. Mężczyzna wyraźnie “plątał się w zeznaniach” i słychać było, że bardzo się denerwuje. Ciągle mówił, że “to pomyłka”, ale jakimś mało pewnym głosem. “Pan jest zboczeńcem?” – zapytała. “Nie, to się więcej nie powtórzy” – zapewnił.
Kobieta jednak mu nie uwierzyła. Wymogła, by usnął te nagrania także z kosza, co natychmiast zrobił. Potem trzasnęła drzwiami i wyszła, grożąc na odchodnym, że “będzie miał problemy”. Po czym zgłosiła się na milicję i ostrzegła na Threads inne potencjalne ofiary.
“Niestety, pani Natalia popełniła poważny błąd, usuwając wszystko z galerii i z kosza telefonu tego pana. Teraz trudno będzie cokolwiek udowodnić, on się wszystkiego wyprze i powie, że to oszczerstwo. Miał dużo czasu, żeby ostatecznie zatrzeć wszelkie ślady, a może nawet ‘zgubi’ ten telefon” – przyznaje prawnik, którego “Nasza Niwa” poprosiła o opinię.
Jeśli jednak milicja jakoś mu to udowodni, to z artykułów o “bezprawnym zbieraniu danych personalnych i o życiu osobistym” mógłby dostać dużą grzywnę i do trzech lat kolonii karnej, gdyby okazało się, że te nagrania rozpowszechniał.
W kolonii będzie mógł już masować co najwyżej żonę komendanta, bo wątpliwe, żeby współwięźniowie chcieli skorzystać z jego usług. Choć nigdy nie wiadomo. W każdym razie nie utrwali już swoich poczynań “na pamiątkę” bo telefon mu odbiorą.
Czy go wsadzą, czy nie, w każdym razie “filmowy proceder” trochę mu popsuli. Dziennikarze namierzyli bowiem jego wpis na Instagramie, w którym… szuka nowej lokalizacji dla salonu masażu, “z wygodnym dojazdem dla klientek”.
Jednak po tym jak pani Natalia zdemaskowała go na Threads, w ogóle usunął swoje konto. Udało się tylko utrwalić jego wpis reklamowy, gdzie chwali się: “Jestem ‘prawdziwym sadystą’. Robię ludziom, żeby bolało, ale z medycznym podejściem i tylko kiedy to niezbędne”. Pisze też, ma “30 lat i wspaniałą żonę Alonę”. Oj, w domu może być teraz gorąco.
Tymczasem zaczęły się zgłaszać kolejne zaniepokojone klientki. Jednej – psycholożce – proponował jakoby “barter”: będzie ją masował, a w zamian będzie jeździł do niej “na psychoterapię”. Inna zgłosiła się, gdy zamieścił ogłoszenie, że “szuka modelek do bezpłatnego masażu w wieku 18-40 lat, o wadze do 65 kg”. Kolejna martwi się, bo wcześniej wysłała tam na masaż… męża.
Tymczasem pani Natalia wzywa do czujności: “Jeśli chodzicie na masaże, to sprawdzajcie gabinet. Zobaczcie, czy gdzieś na półce nie ma jakiegoś włączonego telefonu lub innego podejrzanego sprzętu. Bo chyba nie chcecie, by wasze ciało stało się kontentem w czyimś cudzym archiwum?” – ostrzega.



