
Screen
Kierowcy jadący drogą koło lotniska “Sokoł” na rosyjskim Sachalinie na chwilę zamarli, a potem zaczęli gwałtownie skręcać na pobocze, gdy z przeciwległego pasa nagle wypadł na nich… helikopter. Maszyna ścięła śmigłem przydrożne gałęzie, a następnie zsunęła się do rowu i utknęła do góry ogonem.
Na tej naszpikowanej jednostkami wojskowymi wyspie zdarzało się już wprawdzie, że przed maskę nagle wypada z lasu rozpędzony czołg i znika w krzakach po drugiej stronie, ale śmigłowiec z naprzeciwka pędzący “na czołowe” to coś nowego.
Okazało się, że był to wojskowy Mi-8, którym leciało 4 z-propagandzistów, przedstawiciel komisji wyborczej i 3 członków załogi. Przed podejściem do lądowania maszyna zaczęła gwałtownie spadać.
Pilotowi udało się w ostatniej chwili ją ustabilizować nad szosą i przejść do lotu poziomego, w dodatku przepisowo – prawym pasem. Jednak zahaczył śmigłami o drzewa i ściągnęło go do rowu. Nikt nie zginął, ani nie został ranny. Wszyscy na pokładzie zostali tylko poobijani i podrapani i wyszli o własnych siłach.

