
Wyciek gazu z Nord Stream 1. Fot. www.youtube.com
Nowy ustalenia wywiadu USA wskazują, że za atakiem na Nord Stream może stać ukraińska grupa dywersyjna. Poinformował o tym dziennik „The New York Times”, powołując się na informacje amerykańskich urzędników.
Amerykańscy dziennikarze podkreślają, że amerykańskie służby wywiadowcze nie wskazują na udział w sabotażu na Nord Stream prezydenta Władimira Zełenskiego lub ukraińskich urzędników. Oznacza to, że jeśli grupa zorganizowała sabotaż, to działała bez instrukcji z Kijowa.
„Materiały wybuchowe zostały najprawdopodobniej podłożone z pomocą doświadczonych nurków, którzy prawdopodobnie nie pracowali dla wojska lub służb wywiadowczych. Możliwe jednak, że w przeszłości przeszli specjalne państwowe szkolenie” – czytamy w artykule.
Urzędnicy amerykańscy powiedzieli również, że nie zidentyfikowano udziału w tym akcie dywersji Amerykanów ani Brytyjczyków. Uważają jednak, że sabotażyści najprawdopodobniej mieli obywatelstwo rosyjskie lub ukraińskie. Być może nawet działali wspólnie.
Ustalenia w tej sprawie są bardzo niekompletne, ale najnowsze znane dane mogą stać się „ważną wskazówką” w poszukiwaniu sprawców.
Nie wszyscy funkcjonariusze wywiadu USA ufają tym informacjom o sabotażu ukraińskich dywersantów. Ich opinie były podzielone co do tego, jaką wagę należy przywiązywać do tych założeń.
Przypomnijmy, we wrześniu ub. roku spółka Nord Stream poinformowała o spadku ciśnienia w gazociągu, którym Rosja planowała eksportować gaz do Europy. Później okazało się, że na dwóch nitkach gazociągu doszło do eksplozji.
Źródła w brytyjskim ministerstwie obrony zapewniły, że Rosja od kilku tygodni przygotowywała się do sabotażu na Nord Stream, a niedaleko miejsca wybuchów widziano okręty rosyjskiej marynarki wojennej.
Opr. TB, www.nytimes.com



