“To nie jest nasza pierwsza kampania. Mamy wielkie doświadczenie w pokojowym tłumieniu konfliktów” – pochwalił się szef walczących przeciwko Ukrainie Kozaków dońskich. Czy władze Ługańskiej Republiki Ludowej będą nadal tolerować samozwańcze “państwo kozackie”, które niespodziewanie wyrosło na zajmowanym przez nich terytorium?
Dowódca kozackiego Wojska Dońskiego Nikołaj Kozicyn przypomniał na konferencji prasowej, że jego ludzie “pokojowo tłumili” już konflikty w Naddniestrzu, Serbii, Abchazji i w czasie wszystkich innych wojen na Kaukazie z udziałem Rosji. Do ziem ukraińskich Kozicyn ma stosunek jednoznaczny – to jego ziemie, gdyż urodził się w Donbasie.
Przywódca Kozaków wyjaśnił też kto jest jego zwierzchnikiem: “Jeśli mówić uczciwie, to podlegam tylko prezydentowi Putinowi i Panu Bogu”. Ciekawe, co na to władze Ługańskiej Republiki Ludowej, na których terenie Kozicyn utworzył niedawno swoje własne państwo – Kozacką Republikę Ludową. Obejmuje ona rejon miejscowości Swierdłowsk, Roweńki i Antracyt.
Kozicyn nie raz zapowiadał, że zniszczy “wszystkie inne bandy” na swoim terenie. Co pewien czas dochodzi więc do starć między jego ludźmi i separatystami, dla których wojowniczy Kozak jest coraz większym kłopotem. Niedawne walki w rejonie Antracytu nie przyniosły rozstrzygnięcia. Najwyraźniej “prezydent Putin i Pan Bóg” nie pozwalają na razie skrzywdzić swojego wiernego żołnierza…
Kresy24.pl / tsn
