Oddziały DNR wycofują ciężkie działa i czołgi z całej linii frontu na przedpolach Mariupola – potwierdza wywiad ukraiński. “Już od pięciu dni nikt nie strzela. Zupełna cisza. Czegoś takiego nie było tu od początku wojny” – donosi dziennikarz Rusłan Smieszczuk.
“Według danych naszego wywiadu separatyści rozpoczęli wycofywanie z frontu ciężkiej broni. Odnotowaliśmy cofanie się dział i czołgów wroga z pierwszej linii wgłąb kontrolowanego przez nich terytorium. To napawa nas optymizmem, że przynajmniej w najbliższym czasie nie będą robić żadnych prowokacji” – potwierdza rzecznik ukraińskiego sektora obrony “M” Jarosław Czepurnyj.
Aktywna jest nadal jedynie lekka piechota separatystów, co pewien czas niewielkie grupy dywersyjne robią wypady, ale nie przekraczają linii rozgraniczenia, nawet w Szyrokino jest spokojnie” – mówi żołnierz ukraińskiej piechoty morskiej Dmitro.
Korzystając z chwili przerwy w walce saperzy stopniowo rozminowują kawałki terenu, czyli – jak sami mówią – “zbierają piekielne podarunki”, które pozostawili separatyści.
“Miny przeciwpiechotne już powyciągaliśmy. Leżą tu zniesione w jednym miejscu. Takie miny wybuchają przy nacisku 15-20 kg i odrywają nogi” – mówi Roman ps. “Kamień” z piechoty morskiej. Dodaje, że potem w bezpiecznym miejscu miny te zostaną zdetonowane.
Przy okazji Ukraińcy wzmacniają swoje pozycje i ćwiczą. Wszyscy mają świadomość, że w każdej chwili ostrzał, a nawet kolejne szturmy mogą rozpocząć się ponownie.
Kresy24.pl


