Z wielką propagandową pompą i na oczach kamer, niczym po jakiejś wielkiej zwycięskiej wojnie, 15 rosyjskich samolotów odleciało do Rosji z syryjskiej bazy Hmeimim. Zdaniem dziennikarzy, ogłoszony przez Putina odwrót z Syrii może się jednak okazać czystą fikcją.
Jak obliczyła agencja Reutera, w bazie pozostało jeszcze co najmniej 21 rosyjskich maszyn, a także 14 śmigłowców bojowych i sporo dronów. Co więcej, nie ma żadnej pewności, że w miejsce wycofywanych myśliwców i bombowców do Syrii nie przybywają nowe rosyjskie samoloty.
Może się więc okazać, że rzekome “wycofywanie się” jest zwykłą rotacją sprzętu i pilotów. Przypomnijmy, że wiceminister obrony Rosji Nikołaj Pankow zapowiedział już, iż pomimo decyzji Władimira Putina o “wycofaniu się” z Syrii rosyjskie samoloty będą kontynuować w tym kraju uderzenia lotnicze.
Z kolei agencja Interfax podała, powołując się na rosyjskie źródła dyplomatyczne, że nawet po wycofaniu rosyjskiego zgrupowania z Syrii “pozostanie tam około 1000 rosyjskich wojskowych” wspierających reżim Baszszara al-Asada.
“Po zakończeniu operacji naszych sił lotniczych w Syrii główny ciężar działań bojowych zostanie położony na wojska biorące udział w operacjach lądowych, wzrośnie też rola naszych doradców wojskowych i sztabowców” – cytuje swojego rozmówcę rosyjska agencja.
Przypomnijmy, że Stany Zjednoczone zapowiedziały, iż ewentualne wycofanie rosyjskich wojsk z Syrii nie będzie miało żadnego wpływu na zniesienie zachodnich sankcji wobec Rosji, gdyż wprowadzono je w związku z rosyjskimi działaniami wobec Ukrainy. Z kolei władze Wielkiej Brytanii w ogóle nie wierzą w rosyjskie “wycofanie” z Syrii.
Kresy24.pl
